Regionalny Szpital Specjalistyczny im dr. W. Biegańskiego w Grudziądzu wartość tzw. nadwykonań zabiegów szacuje na ok. 10 mln zł. Z tego powodu kolejki oczekujących wydłużają się, a ich końca nie widać.
Marek Nowak, dyrektor grudziądzkiego szpitala mówi wprost, że placówka nie może się bardziej zadłużać.
– Kwota nadwykonań stanowi już ponad pięć procent całego szpitalnego budżetu, stąd nie mamy żadnej alternatywy. Wstrzymamy przyjęcia pacjentów, a nawet ograniczymy planowane zabiegi, wszystko po to, aby nie powiększać deficytu. Wykonywać będziemy tylko te zabiegi, które okażą się niezbędne m.in. w przypadku zagrożenia życia.
W wielu lecznicach w województwie kujawsko-pomorskim dyrektorzy poszli jeszcze dalej. Od nowego roku chcą podpisywać umowy z ordynatorami oddziałów, na mocy których za pacjentów nadlimitowych będą musieli płacić z własnej kieszeni.
Nowak krytykuje ten pomysł i dodaje, że to postępowanie niemoralne i nielogiczne: – Dochodzimy w ten sposób do kuriozalnej sytuacji, w której lekarzy zniechęca się do leczenia i udzielania pomocy medycznej. U mnie takich „standardów” nie będzie.
Co więcej, grudziądzki szpital jako placówka o zasięgu regionalnym, nierzadko przyjmuje pacjentów również z ościennych województw. Dyrektor Nowak prognozuje – podobnie jak wielu innych – jeszcze gorszy przyszły rok. Jeśli nic się nie zmieni, to część lecznic zadłuży się do granic możliwości, a pozostałe w ogóle przestaną wykonywać zabiegi.
Czytaj więcej: nadwykonania | Regionalny Szpital Specjalistyczny im. Wł. Biegańskiego w Grudziądzu | należność za nadwykonania | nadwykonania w szpitalu | wstrzymanie przyjęć pacjentów
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel