Gorzów Wlkp.: kolejni rezydenci odchodzą ze szpitala wojewódzkiego

Sytuacja wokół gorzowskiego szpitala z każdym dniem staje się bardziej napięta. "Gazeta Wyborcza" dotarła do kolejnej lekarki rezydentki, która zdecydowała się odejść z gorzowskiej lecznicy. Dziś jest na zwolnieniu lekarskim. Pracę w Gryficach rozpocznie 1 sierpnia.

Jak się okazuje rezydentka Małgorzata Marczewska nie jest jedyną, która zamierza opuścić Samodzielny Publiczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim. Z placówki odeszło już w ciągu ostatniego roku sześciu rezydentów, a kolejna lekarka na stażu, dr Magdalena Makulska-Mielczarek, stawia zarzuty dyrekcji placówki.

W Gorzowie Wlkp. Magdalena Makulska-Mielczarek pracowała od maja 2012 r. na rezydenturze z medycyny ratunkowej. Według jej opinii, to czego doświadczyła podczas pracy w tym szpitalu, przeszło jednak jej najśmielsze wyobrażenia.

W piśmie do Grzegorza Wita Jagielskiego, konsultanta w dziedzinie medycyny ratunkowej w województwie zachodniopomorskim, do którego skierowała w czerwcu prośbę o przeniesienie do szpitala w Gryficach, Makulska-Mielczarek dokładnie opisuje realia pracy na gorzowskim SOR-ze. Po masowych zwolnieniach w listopadzie ub. roku została tam jedynym lekarzem etatowym.

Jak opisuje, na SOR-ze od rana do godz. 15 pracowała bez opieki lekarza specjalisty, dopiero po tej godzinie przychodzili dyżurni. Od października odmawiało jej się odbywania jakichkolwiek staży kierunkowych i urlopu. Przyznaje, że wielokrotnie była też zmuszana do pracy przez 31 godzin. A najdłużej pracowała 55 godzin i 35 minut bez przerwy .

Makulska-Mielczarek to kolejna lekarka, która głośno mówi o problemach w gorzowskim szpitalu. Tu jednak sytuacja jest inna: nie jest z nikim skonfliktowana, nie czuje też, by była ofiarą mobbingu, jak dr Małgorzata Marczewska, która w sobotę ( 6 lipca) zwołała konferencję prasową, na której przyznała, że w szpitalu stosowany jest mobbing, a dyrektor stawia cyferki ponad pacjentami.

Czytaj: Gorzów Wielkopolski: rezydentka zarzuca szpitalowi mobbing i zniesławienie

Pomimo tego dyrektor placówki Marek Twardowski uważa, że to kolejna osoba o trudnym charakterze. I broni swojego pomysłu na organizację Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, twierdząc, że jest on permanentnie kontrolowany i nic nie uszłoby uwadze audytorów.

Tymczasem związkowcy ze szpitalnej Solidarności podpisali apel o pomoc szpitalowi. Adresatami są politycy, mieszkańcy i dyrektor lecznicy. "Szpital Wojewódzki w Gorzowie realizując swoją misję służenia społeczeństwu, nie może być terenem walki politycznej czy intratnym miejscem dla firm handlujących długami, czy osobistych rozgrywek personalnych" - czytamy w apelu Solidarności.

W czwartek (11 lipca) w szpitalu zebrało się prezydium związku. Efektem spotkania jest apel... o spokój. Szef szpitalnej Solidarności Andrzej Andrzejczak tłumaczy, że zawirowania wokół lecznicy uruchamiają komorników, którzy chcą "ściągnąć" jak najwięcej długów, zanim szpital zostanie przekształcony w spółkę. Nie zmienia to faktu, że Solidarność pomaga 300 pracownikom szpitala walczyć w sądzie o utracone dodatki do pensji.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH