W czwartek (4 października) ordynatorzy ze Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim spotkali się z wicemarszałkiem województwa Romualdem Kreniem. Rozmowy miały dotyczyć nowej roli ordynatorów w szpitalu, po przekształceniach. Zdaniem lekarzy zaproszono ich na monolog decydentów.

Zadłużony szpital w Gorzowie przechodzi okres burzliwych zmian. Nowy dyrektor Marek Twardowski jest przekonany, że dla lecznicy nie ma innego ratunku, jak przekształcenie jej w spółkę. - Zgodnie z opinią prawną, najbardziej odpowiednią formą stanu prawnego byłaby spółka z o. o. W ten sposób udałoby nam się pozyskać w ramach ustawy o działalności leczniczej ok. 150 mln zł z Ministerstwa Zdrowia. Wtedy pozostałoby jeszcze ok. 85 mln zł długu rzeczywistego - tłumaczy Marek Twardowski.

Jednak, w jego ocenie, przekształcenie szpitala to jedna, a bilansowanie to druga sprawa. Do tego jednak potrzebne są zmiany. O konieczności ich przeprowadzenia dyrektor w ubiegłym tygodniu rozmawiał z ordynatorami wszystkich oddziałów. Rozmowy dotyczyły pewnych ruchów wewnątrz oddziałów, które przyniosą oszczędności.

Kolejnym etapem były rozmowy ordynatorów z wicemarszałkiem Romualdem Kreniem, do których doszło w czwartek (4 października). Zgodnie z oceną gorzowskiej radnej Haliny Kunickiej, członkiem odwołanej przez zarząd województwa rady społecznej szpitala, spotkanie miało charakter monologu, w trakcie którego głos zabierał marszałek i dyrektor szpitala. Lekarze, w jej ocenie, nie mieli nic do powiedzenia.

Z tą oceną nie zgadza się szef rady ordynatorów dr Jerzy Czyżewski: - Spotkania są potrzebne. Nawet takie, jak to, o dużym stopniu ogólności. Poznaliśmy wolę działania zarządu (województwa - red.) na rzecz szpitala. Generalnie żadnych nowych informacji nie uzyskaliśmy - podkreśla dr Czyżewski.

Wicemarszałek województwa Romuald Kreń z kolei tłumaczył, że spotkanie miało na celu przedstawienie ordynatorom ich nowej roli, jaką będą mieli do spełnienia, gdy szpital zostanie przekształcony w spółkę.

- Przyznaję, można mówić, że był to monolog. Chodziło mi jednak o przedstawienie ordynatorom następującej sytuacji: każdy wypełnia określoną rolę, a przyjdzie taki dzień, w nowych zmienionych okolicznościach, gdzie na ordynatorów przerzucimy ciężar budżetowania oddziałów. Ordynator nie będzie już tylko lekarzem i ordynatorem, ale po części też menedżerem - tłumaczy Kreń.

I dodaje: - Trudno w tej sytuacji oczekiwać, że ordynatorzy od razu będą zadowoleni. Woleliby zapewne, żeby menedżer załatwiał sprawy formalno-finansowe, a oni zajęliby się wyłącznie leczeniem.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH