Gorący temat, czyli gdzie i za ile leczą oparzenia?

Na stronie internetowej Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej jest mapka, na której zaznaczono trzy centa oparzeniowe w kraju: w Łęcznej (lubelskie), Gryficach (zachodniopomorskie) i Siemianowicach Śląskich (śląskie). Dyrektor Mariusz Nowak z Siemianowic jest tym zdumiony.

- W Polsce jest tylko jedna ”oparzeniówka”, u nas. Reszta to oddziały działające w szpitalach. Przyjmujemy tylu pacjentów, ile one wszystkie razem. Nie mówię, że takie oddziały nie są potrzebne, ale nie powinno się ich porównywać z nami - przekonuje dr Nowak.

Siemianowicka "oparzeniówka" leczy rocznie przeciętnie ok. 1,3 tys. pacjentów z całego kraju. Co roku średnio 370 osób trafia tam w stanie zagrożenia życia (wśród nich ok. 150 spoza woj. śląskiego). Pacjenci ci to w znacznej części ofiary wypadków, katastrof górniczych i chemicznych, pożarów oraz osoby ciężko oparzone.

Siemianowice radzą sobie nawet w przypadku ekstremalnych zdarzeń. Gdy w 2009 r. doszło do katastrofy w Rudzie Śląskiej, gotowość leczenia górników zgłosiły ośrodki w Gryficach, Łęcznej, Poznaniu i Nowej Soli (w sumie 10 miejsc intensywnej terapii oparzeniowej). - Jesteśmy w stanie zapewnić im wszystkie niezbędne procedury, pełną fachową pomoc - dziękował wtedy kolegom za deklaracje wsparcia dyrektor Nowak.

O Siemianowicach jest głośno, gdy dochodzi do katastrof, takich jak ostatnio w kopalni Mysłowice-Wesoła (leczonych jest tu 21 poszkodowanych górników). Zawsze wtedy, kiedy liczba rannych jest duża, a oparzenia rozległe, pojawia się problem finansowania procedur. Ale o nich za chwilę. Tymczasem wróćmy do potencjału ośrodków oparzeniowych i ich rozmieszczenia w Polsce.

Palcem po mapie

Rozmieszczenie ośrodków leczących oparzenia może budzić zastrzeżenia. Usprawiedliwiać może je tylko tradycja i pracująca w nich kadra specjalistów. Niektóre usytuowane są w niewielkich miastach, w rejonach pozbawionych przemysłu - bez racjonalnego uzasadnienia, jakby ktoś wodził palcem po mapie.

Potencjał sprzętowy Łęcznej to 4 łóżka intensywnej terapii oparzeniowej z pełnym wyposażeniem anestezjologicznym, a także 13 łóżek oparzeniowych. Jak czytamy na stronie Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej, w najbliższym czasie zostanie oddane do użytku nowe skrzydło, a w nim: ośrodek terapii hiperbarycznej, drugi Oddział Intensywnej Terapii Oparzeniowej, tj. 8 łóżek pełnego wyposażenia intensywnej terapii (w sumie z pierwszym oddziałem będzie stanowić 12 łóżek intensywnej terapii oparzeniowej).

Zachodniopomorskie Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej jest jednym z kilkunastu oddziałów Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gryficach. Posiada 11 specjalistycznych stanowisk oparzeniowych, specjalistyczną izbę przyjęć, salę operacyjną. Przeważają pacjenci z woj. zachodniopomorskiego (od stycznia do września tego roku stanowili 58 proc. wszystkich leczonych w Centrum, podobnie było w 2013 r.).

Kolejny duży specjalistyczny ośrodek ma powstać w Gdańsku, na terenie Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Na budowę Centrum Leczenia Oparzeń w Gdańsku Ministerstwo Zdrowia obiecało 8 mln zł. Uzasadniając potrzebę jego utworzenia inicjatorzy (m.in. prof. Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego) wspomnieli, że każdego roku w Polsce oparzeniu ulega od 200 do 300 tys. osób, a w samym województwie pomorskim różnego stopnia oparzeń, wymagających leczenia w szpitalach doznaje około 2,5 tys. Pomorzan (z powodu oparzeń hospitalizowanych jest rocznie w Polsce ok. 15 tys. osób).

Pomysłodawcy wskazali też, że ”prężnie rozwijający się przemysł rafineryjny, przemysł stoczniowy, liczne przepompownie gazu znajdujące się na terenie województwa, zakłady wykorzystujące w procesach technologicznych niebezpieczne substancje chemiczne, dwa lotniska, porty, a także obiekty obsługujące duże imprezy masowe (areny sportowe) to tylko niektóre miejsca potencjalnie zagrożone wybuchem pożaru. Obecnie ciężko oparzeni, nie mają możliwości leczenia w specjalistycznym ośrodku na terenie województwa pomorskiego”.

Śmigłowcem do oparzeniówki

- Utworzenie Centrum Leczenia Oparzeń w Gdańsku nie będzie miało wpływu na szpital w Gryficach, co najwyżej wpłynie na niewielkie zmniejszenie obłożenia łóżek w skali roku - prognozuje Łukasz Szyntor, rzecznik Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gryficach. Funkcjonujące w strukturach szpitala Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej jest najbliżej Gdańska.

Podkreśla również, że liczba i lokalizacja wiodących ośrodków oparzeń w Polsce jest odpowiednia, a szybki dostęp do nich zapewnia wyjątkowo sprawnie funkcjonujące Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.

W kontekście rozlokowania tego typu placówek i tworzenia nowych, warto wspomnieć o konieczności budowy przy nich lądowisk, a także o tym, że od 2003 roku, na mocy porozumienia zawartego przez LPR z ośrodkami leczenia oparzeń, istnieje system wzajemnego powiadamiania o wolnych miejscach. Dodajmy, że Wschodnie Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej ma w planach wybudowanie całodobowego i całorocznego lądowiska dla śmigłowców ratowniczych.

Słowem, jeśli transport pacjentów będzie dobrze zorganizowany, to nie trzeba tylu specjalistycznych ośrodków.

Nie płacą za rany

”Oparzeniówki” mają swoją specyfikę związaną z finansowaniem procedur. O ile oddziały, czy pododdziały leczące oparzenia w szpitalach mogą rozkładać koszty na inne oddziały, z których również korzysta pacjent, o tyle samodzielne placówki na taki manewr pozwolić sobie nie mogą. Muszą zmieścić się w kwocie 42 tys. zł na jednego pacjenta - niezależnie od tego, czy chodzi o obrażenia na 30 czy 90 proc. ciała. Tymczasem w kosztach leczenia takich pacjentów jest ogromna różnica.

- My musimy rozdzielić koszty m.in. po to, żeby starczyło na rehabilitację oparzonych, której nikt nie finansuje - wyjaśnia dyrektor Nowak.

Nie są to małe pieniądze - zauważa. - Oparzenia są raną przewlekłą, na którą trzeba działać różnymi metodami, w różnym czasie. Połączenie czterech, pięciu metod daje dopiero efekty.

Nowak podkreśla, że jeśli chce się osiągać światowe wyniki, to trzeba mieć pieniądze. - Mamy śmiertelność ciężko oparzonych na poziome 5 proc. Gdy prawie 10 lat temu przyszedłem do Siemianowic, było to 25 proc.

Fundusz nie bierze pod uwagę jakości i skuteczności leczenia, bo podobno nie ma mierników wyceny - twierdzi Nowak. - A jest przecież planimetria, pomiar ran na początku i na końcu leczenia. NFZ płaci jednak za wykonaną procedurę, nie za efekty naszej pracy - narzeka.

W Zachodniopomorskim Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej w Gryficach wskazują na inne rozwiązanie.

- Dobrym krokiem byłoby wydzielenie odrębnej puli na leczenie pacjentów oparzonych i traktowanie tego rodzaju leczenia jako świadczeń nielimitowanych - mówi Łukasz Szyntor i dodaje, że kontrakt z Zachodniopomorskim OW NFZ jest niedoszacowany na poziomie 10 proc. Jednakże - podkreśla - świadczenia medyczne udzielone pacjentom oparzonym finansowane są na bieżąco (renegocjacje prowadzone są po zakończeniu każdego kwartału).

Prof. Jerzy Strużyna, który kieruje Wschodnim Centrum Leczenia Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Łęcznej dla kontrastu z polskim systemem finansowania przywołuje zasady opłacania leczenia oparzeń w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii. Jakiś czas temu wyjaśniał na łamach portalu rynekzdrowia.pl, że tam każdy oparzony jest czystą kartą dla płatnika. Płaci się za wszystko, co potrzebne jest takiemu pacjentowi. U nas przyjmuje się zaś określoną kwotę - z reguły zbyt niską - w której trzeba się zmieścić.

Podobał się artykuł? Podziel się!

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.