Gazeta Wyborcza, JJ/Rynek Zdrowia | 09-02-2009 12:03

Gliwice: awantura o czynsze dla poradni

Władze Gliwic chcą, aby sprywatyzowane dziewięć lat temu poradnie płaciły czynsze po rynkowych stawkach. - Splajtujemy! - mówią lekarze i gotowi są zwrócić miastu swoje poradnie.

Gliwice były drugim po Chorzowie miastem na Śląsku, które zdecydowało się na prywatyzację swoich 28 poradni. Przejęły je spółki utworzone przez lekarzy. Prywatyzowano jednak tylko instytucje. Majątek poradni, czyli budynki i wyposażenie, pozostawał wciąż w rękach miasta.

Władze Gliwic, nie wiedząc jak poradnie sobie dadzą radę na medycznym rynku, podobnie jak w Chorzowie, ustaliły dla nich preferencyjny czynsz. Najpierw płaciły tylko 1 zł za metr na rok, później 1 zł na miesiąc.

Takie stawki obowiązują do dziś. Od 2000 r. w mieście przybyło prawie 100 nowych poradni, w tym sześć rodzinnych. Te, które powstawały od zera, płacą miastu komercyjne stawki czynszu.

Władze Gliwic zamierzały rozwiązać problem, doprowadzając do końca prywatyzację. Spółki miały wykupić budynki poradni. Ich szefowie najpierw byli zainteresowani ofertą, ale przyszedł kryzys i uznali, że nie będzie ich stać na spłacanie kredytów. Władze miasta postanowiły więc podwyższyć czynsz.

- Sprywatyzowanymi poradniami zarządzają prywatne spółki. Nie możemy ich bez końca dotować, utrzymując śmiesznie niskie czynsze. Nie pozwala na to unijne prawo - powiedział Gazecie Wyborczej Zygmunt Frankiewicz, prezydent Gliwic. Zaproponował uchwałę o pomocy dla poradni, która zakłada rozłożone na kilka lat podwyżki czynszu: start w tym roku od 4 zł za metr, aż stawki dojdą do 15 zł.

Właściciele poradni są oburzeni propozycją prezydenta. Twierdzą, że budynki, w których ulokowane są poradnie były budowane w PRL-u i mają wiele niewykorzystanych powierzchni.

- Moja poradnia ma ponad 3 tys. m kw., a wykorzystuję z tego ledwie 900 m - mówi dr Jerzy Otto, prezes Zakładu Lecznictwa Podstawowego i Specjalistycznego Medicor Sp. z o.o., jednej z największych gliwickich przychodni.

Władze Gliwic zaproponowały więc zniżkę od dużych powierzchni. - Największe przychodnie płaciłyby tylko 2,5 zł za metr, ale z samej uchwały nie zrezygnujemy - mówi Frankiewicz.

Lekarze-prezesi nie chcą się z tym pogodzić. W liście do prezydenta napisali, że podwyżka grozi likwidacją ich poradni, a to odbije się na pacjentach. W tej sytuacji gotowi są nawet oddać swe udziały w spółkach.

Prezydent Frankiewicz wcale tego się boi: - Nie wierzę, że to zrobią, ale nawet gdyby, to miasto wystawi przychodnie na sprzedaż i na pewno znajdą się na nie kupcy. Gdyby to nie był dobry interes, nie powstawałyby przecież wciąż nowe poradnie.

Od kiedy zostaną podwyższone czynsze dla gliwickich poradni? - Sprawa wałkowana jest od trzech miesięcy - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Marek Jarzębowski, rzecznik Prasowy UM w Gliwicach.

- Gdyby to zależało od arbitralnej decyzji Urzędu, decyzja o podwyższeniu czynszu zapadłaby zapewne wczoraj - dodaje Jarzębowski.

Jej podjęcie jednak zależy od Rady Miasta. Dyskutowano o tym na ostatniej sesji, ale żadnych ostatecznych decyzji nie ma. Inicjatywa leży po stronie prezydenta miasta, są różne propozycje ze strony magistratu, ale czy i kiedy zapadną jakieś decyzje, nikt nie jest w stanie w tej chwili powiedzieć.