Szpital Powiatowy w Giżycku ogranicza dostęp do zabiegów i przyjmuje głównie ostre przypadki, bo brakuje pieniędzy.

Krzysztof Paternoga, dyrektor Szpitala Powiatowego w Giżycku przyznaje, że zabiegi planowane przekładane są na dalsze terminy. Na badanie tomograficzne czeka się 1,5 miesiąca, USG -  4 miesiące, a na zabieg wszczepienia endoprotezy - 2,5 roku.

Ograniczenia w przyjmowaniu pacjentów mają pomóc przetrwać placówce kryzys i mniejsze wpływy z NFZ.  Jak wyjaśnia dyrektor, po dwóch miesiącach rozmów wyjaśniła się - na niekorzyść placówki - sytuacja regulowania płatności przez wojewódzki oddział NFZ za tzw. nadwykonania, których wartość w giżyckiej placówce wyniosła 1,5 mln złotych. Fundusz zwróci ok. 128 tys. za procedury anestezjologiczne i porody.

Dyr. Paternoga mówiąc o trudnej sytuacji finansowej szpitala twierdzi, że zapewniony poziom finansowania nie uwzględnia wzrostu kosztów funkcjonowania szpitala. Ma jednak nadzieję, że zmiana algorytmu pozwoli szpitalowi na normalne funkcjonowanie.

Nie oznacza to jednak, że lecznica nie ma planów rozwoju. Dyrekcja zamierza uruchomić w ramach oddziału wewnętrznego pododdział gastroenterologiczny.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH