GRUPA PTWP

Gdańsk: spór o leczenie uzależnionych

  • trojmiasto.pl/Rynek Zdrowia
  • 13-02-2012 10:06

Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia w Gdańsku podpisał z NFZ kontrakt na terapię metadontem uzależnionych od opiatów. O kontrakt starała się także gdańska filia bydgoskiej Fundacji Sue Ryder, która na przełomie października i listopada 2011 roku już zaczęła przyjmować pacjentów.

Kontrakt wart 500 tys. zł podpisał Wojewódzki Ośrodek Terapii Uzależnienia od Alkoholu i Współuzależnienia w Gdańsku (WOTUW). Zdaniem Jacka Sękiewicza, dyrektora WOTUW, pieniądze te wystarczą na leczenie blisko 40 pacjentów. WOTUW zamierza prowadzić terapię od 50 do 60 pacjentów - informuje portal trojmiasto.pl.

Od kilku miesięcy działał w Gdańsku doraźny punkt oferujący terapię metadonową, prowadzony przez gdańską filię Fundacji Sue Ryder. W wyniku konkursu NFZ nie otrzymał on jednak finansowania.

Prof. Edward Gorzelańczyk z Ośrodka Opieki Paliatywnej Sue Ryder zapowiada, że placówka będzie się odwoływać od decyzji NFZ. Jego zdaniem ośrodek, który nie ma doświadczenia w leczeniu metadonem stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów.

Zarzuty te odpiera dyrektor WOTUW, przekonując, że jego personel przeszedł odpowiednie szkolenia oraz zdobył wymagane certyfikaty.

Więcej: www.trojmiasto.pl

Czytaj więcej:    leczenie uzależnień |  uzależnienia od narkotyków

odpowiedź pomawiaczowi
  • 2012-02-21
  • 09:44:42
  • ~Jacek Charmast
WOTUW i OPU łączy osoba szefa obydwu placówek, p. Jacka Sękiewicza.
WOTUW już w ubiegłym roku dostał „po uważaniu” kontrakt z NFZ, ale zbuntował się jego personel. Zbuntował się przeciw wydawaniu „narkotyków za państwowe pieniądze” , no i NFZ kontrakt zerwał. Poza tym WOTUW nie miał koniecznych zezwoleń, ale na takie drobiazgi NFZ nie zwraca uwagi u przyjaciół. Więc wtedy jak i teraz, złamano przy zawieraniu umowy prawo.
Obydwie placówki WOTUW , jej sukcesor OPU, tak jak całe środowisko terapeutów gdańskich, nie ulegają wizji „masowej substytucji dla wszystkich” (jak przywołane Biuro Rzecznika), ale wręcz przeciwnie, ulegają wizji substytucji „tylko dla umierających”. To stanowisko było wyrażane w wypowiedziach przedstawicieli Pomorskiej Rady Ekspertów, jak i Urzędu Marszałkowskiego. To stanowisko jest barbarzyńskie, sprzeczne z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia, z europejskimi standardami. To wynikającej z tego stanowiska praktyki boją się uzależnieni, stąd OPU ma zero pacjentów, a COP ma ich 60!.

Biuro Rzecznika nie jest rzeczywiście instytucją publiczną tylko społeczną (publiczne instytucje rzecznicze mają bardzo złą opinię, bo raczej bronią przemocowych instytucji przed ludźmi, a nie na odwrót, bo słyną z bierności), zostało utworzone przez Polską Sieć Polityki Narkotykowej i wiele zaprzyjaźnionych z nią organizacji. Biuro jest rzeczywiście finansowane ze środków OSF (Sorosa), Fundacji Batorego, ale też Ministerstwa Zdrowia (Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii), Miasta ST. Warszawy.
Pierwszym impulsem powołania Biura i Polskiej Sieci w 2008 roku, była właśnie niezgoda na sytuację w Gdańsku. Niezgody na obłąkaną politykę finansową pomorskiego NFZ, polegającą na tworzeniu największej w Polsce sieci ośrodków stacjonarnych, w połowie nikomu niepotrzebnych. Polska ma ich najwięcej na świecie, w stosunku do liczby potrzebujących (wskaźnik dla Polski 7 miejsc na 100 tys. mieszkańców, na Pomorzu jest to 20 miejsc na 100 tys.!). Pomorze wydaje 90% nakładów na leczenie na ośrodki i mogłoby nimi samo obsłużyć całą Polskę lub Francję (450 - 600 miejsc )!
Pomorska Rada Ekspertów kierowana przez szefów tych ośrodków (przewodniczy Rady p. Sękiewicz), postanowiła pod potężną presją polskich i międzynarodowych organizacji, (w tym Ministerstwa Zdrowia), pod presją mediów powołać program, ale mocno ograniczyć do niego dostęp. Nie do 60 pacjentów, jak w artykule mówi p. Sękiewicz, ale do 30 miejsc (tak Rada wyliczyła potrzeby Pomorza). Pacjenci boją się takiego programu, gdzie pod byle pretekstem będą usuwani na ulicę, stąd podyktowany tym ogromnym strachem bojkot OPU.
Jacek Charmast z Biura Rzecznika nie chce „masowej substytucji” tylko udostępnienia jej zgodnie z zaleceniami krajowych strategii (Krajowy Program Przeciwdziałania Narkomanii, Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, Narodowy Program Zdrowia), czyli objęcie nią 25% potrzebujących, a nie góra 3 % jakby chcieli monopoliści i eksperci z pomorskich ośrodków. Tak jak by chciał, być może „powiązany z nimi niejasno” NFZ i wojewódzki samorząd..
Powiązania Biura Rzecznika z COP są proste. Widząc trzy lata absolutnej niemocy środowiska gdańskiego, a tak naprawdę brak woli w powoływaniu programu substytucyjnego, Biuro Rzecznika razem z Krajowym Biurem ds. Przeciwdziałania Narkomanii zaczęli szukać podmiotu zewnętrznego. Zgłosił się COP i w miesiąc po pojawieniu się w Gdańsku, zaczął leczyć ludzi. Dopiero wtedy, gdy pojawiała się konkurencja, okazało się że program p. Sękiewicza może też zacząć działać. Tylko niestety nie ma chętnych do leczenia u osób, które tak naprawdę chciałby, by leczenia substytucyjnego na Pomorzu nie było w ogóle. Taka jest opinia środowiska uzależnionych, która jest nie zależna od poglądów autora tego komentarza.

Teraz zarówno Ministerstwo Zdrowia, KBPN, Biuro Rzecznika, Polska Sieć, czują się w obowiązku bronić COP przed próbą wyeliminowania go z Pomorza, bronić przez nie przebierającą w używaniu bezprawnych narzędzi koalicją samorządowców, NFZ i miejscowych terapeutów.
Wszystkie wymienione pomagające COP instytucje, chciałby kompromisu i zachowania obydwu programów (np. podziału kontraktu 50/50). Kompromis uratowałby nie tylko obydwa programy, ale zdrowa konkurencja podniosłaby jakość świadczenia i dała pacjentom tak bardzo potrzebne im bezpieczeństwo. Jacek Charmast zwrócił się o do szefa programu OTU dr. Węgielnika o wypracowanie wspólnego, kompromisowego stanowiska i przedstawienia go NFZ, ale jego propozycja na razie pozostaje bez odpowiedzi.

PARTNER PORTALU
partner portalu rynekzdrowia.pl
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetargów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Copyright by Rynek Zdrowia