Poważne nieprawidłowości wykryli w gdańskiej firmie Centrum Medyczne Kardiotel kontrolerzy z pomorskiego oddziału NFZ. Według Tadeusza Jędrzejczyka, zastępcy szefa funduszu ds. medycznych, Kardiotel pobierał m.in. pieniądze za leczenie pacjentów, którzy już nie żyli.

Dodatkowo Kardiotel wystawiał faktury za porady, których nie udzielał. Teraz NFZ domaga się zwrotu pieniędzy od medycznej firmy - w grę wchodzi nawet milion złotych. Skutek może być jeszcze jeden - ponad 700 chorych na serce Pomorzan straci poczucie bezpieczeństwa i stosunkowo łatwy dostęp do lekarza kardiologa.

Kontrola w Kardiotelu, który zajmuje się m.in. tzw. monitoringiem kardiologicznym, rozpoczęła się jesienią ubiegłego roku.

– Odkryliśmy, że firma obciążała nas płatnościami również za leczenie pacjentów, którzy już nie żyli – mówi Dziennikowi Bałtyckiemu Tadeusz Jędrzejczyk, zastępca dyrektora Funduszu.

W myśl umowy na kardiologię zawartą z NFZ medyczne centrum miało  obowiązek dokumentować każdą poradę udzielaną pacjentowi. Okazało się, że miesięcznie Kardiotel rejestrował tylko około stu porad w zakresie monitoringu a faktury wystawiał na 721 pacjentów. Pacjenci Kardiotelu boją się, że stracą dostęp do całodobowej opieki kardiologa. Co miesiąc płacą abonament w wysokości 15-20 zł. Jednak to zbyt małe pieniądze, aby utrzymać monitoring kardiologiczny nad chorymi. Konieczne są do tego pieniądze z kontraktu z NFZ. A wszystko - przynajmniej na razie - wskazuje, że środków z funduszu już nie będzie.

Obowiązujące urzędników NFZ przepisy wyraźnie bowiem określają, na co może przeznaczać on pieniądze ze składek ubezpieczonych, a na co wydać mu ich nie wolno. Monitoring kardiologiczny wpisany jest na tę drugą listę. Kiedy powstał Narodowy Fundusz Zdrowia usługa pod nazwą „monitoring kardiologiczny” zniknęła z listy tych na które NFZ może wydać pieniądze ze składek.

– Całodobową opiekę nad 721 pacjentami Kardiotel rozliczał jako „poradę w domu pacjenta z diagnostyką EKG” i właśnie dlatego nie udało się tego procederu wykryć wcześniej – podejrzewa Henryk Wojciechowski, były dyrektor NFZ w Gdańsku. – W przeciwnym razie system elektroniczny Funduszu by to wyłapał.

Trwa dyskusja kto jest winny całej sytuacji i kto wydał w NFZ zgodę (a może ciche przyzwolenie) na monitoring. Były i obecnydyrektor Funduszu twierdzą kategorycznie, że takiej zgody z ich strony nie było.

– Z monitoringu kardiologicznego może korzystać każdy pacjent, który ma niepokoje w sercu, co potocznie określa się jako „kołatanie” – mówi prof Grażyna Świątecka, dyrektor medyczny Centrum Medycznego Kardiotel. – Korzystają z niego pacjenci z zaburzeniami rytmu serca, nawracającym migotaniem przedsionków. Ze stymulatorem czy defibrylatorem serca i wielu, wielu innych. Bezpośredni kontakt z lekarzem dyżurnym Kardiotelu pozwala szybko przerwać napad arytmii. Pacjent omija szpital, cała terapia odbywa się niejako w domu pacjenta. System ten daje kolosalne oszczędności dla całego systemu opieki zdrowotnej na Pomorzu. A chorym taka opieka przedłuża życie. W 90 proc. przypadków taka pomoc przez telefon wystarczy.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH