Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku w większości wykorzystało już limity przyjęć pacjentów. Na utrzymanie planowej działalności szpitala potrzeba więcej pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia, gdyż cztery kliniki przekroczyły kontrakty o ponad 100 procent.
– Będą musiały wstrzymać przyjęcia lub ograniczyć je do przyjęć ratujących życie. Z dnia na dzień pani dyrektor informuje mnie o zbliżaniu się do przekroczeń finansowych, których nie jest w stanie rekompensować środkami które ma w budżecie – mówi w radiu TOK FM prof. Janusz Moryś rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, który nadzoruje szpital. Mowa między innymi o kardiologii, kardiochirurgii i chirurgii szczękowej. Na tym nie koniec.
Szpital chce od Narodowego Funduszu Zdrowia 40 milionów złotych, negocjacje trwają.
– Jeśli nie ma pieniędzy to z czego mamy płacić? Po prostu szpitale muszą nieco ostrożniej planować gospodarkę finansową. Jeśli będziemy mieć nadwyżkę to przekażemy ją do Centrum Klinicznego, ale w kolejce są też inne szpitale – odpowiada Mariusz Szymański, rzecznik pomorskiego NFZ-u.
Władze Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego myślą o skierowaniu sprawy do sądu. Rektor zaznacza, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia to będzie jedyna droga, z której nie zrezygnuje.
Podobne kłopoty mają szpitale w innych regionach kraju. Odsyłają pacjentów na przyszły rok, bo w tym roku nie mają już pieniędzy na planowe zabiegi.
Czytaj więcej: Akademickie Centrum Kliniczne AM w Gdańsku | Janusz Moryś | zwrot nadwykonań | należność za nadwykonania | Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku | ograniczenie przyjęć pacjentów | nadwykonania w szpitalu | pozew o nadwykonania
Badania: recepta na młode serca