Fuzje szpitali: małżeństwa z rozsądku nie zawsze wychodzą na zdrowie

Łączenie szpitali wywołuje protesty. Tak było m.in. we Wrocławiu i w Częstochowie. W Łodzi, z uwagi na wybory samorządowe, zawieszono na kołku plany fuzji miejskich lecznic; obawiano się niezadowolenia elektoratu. Eksperci w pewnych przypadkach fuzji mają wątpliwości i podpowiadają: Uwaga na niesterowalne szpitale-giganty!

Maciej Prochowski, dyrektor wydziału zdrowia w Urzędzie Miasta w Łodzi uważa jednak, że i tak nowi radni będą musieli wrócić do sprawy. Nie mają wyjścia. Życie wymusi decyzję o fuzji, bo:

• dla miejskich lecznic rośnie konkurencja ze strony potężnych szpitali uniwersyteckich i marszałkowskich, która zaostrzy się jeszcze bardziej, gdy powstanie budowane od 1974 r. Centrum Kliniczno-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego, sąsiadujące zresztą z I Szpitalem Miejskim im. dr E. Sonnenberga;

• trzeba dostosować profil usług medycznych do struktury demograficznej Łodzi – najstarszego miasta w Polsce (oddziały internistyczne, paliatywne, hospicja):

• są problemy z zadłużeniem (tylko III Szpital Miejski im. dr Karola Jonschera jest na plusie), które będzie można zredukować dzięki np. wspólnym zakupom wyposażenia sprzętu medycznego czy redukcji administracji.

Prochowski, orędownik łączenia, dostrzega tylko jeden minus: – Pogotowie zgłasza uwagę, że w szpitalu Jordana nie byłoby chirurgii i musieliby dalej wozić pacjentów, a ulice teraz zakorkowane. Ale to problemy czasowe, logistyczne, nieporównywalne z demograficznymi.

Ze zwolennika na sceptyka
W Częstochowie połączenia Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego przy ul. PCK z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym przy ul. Bialskiej dokonano 1 marca, czyli przed wyborami. Formalnie więc klamka zapadła. Lecznice podlegają Urzędowi Marszałkowskiemu w Katowicach.

Jednak jeden z dwóch głównych pretendentów do stanowiska prezydenta miasta obiecywał wyborcom pikietującym przed szpitalem przy PCK, że wraz z radnymi ze swego ugrupowania doprowadzi do ponownego rozdzielenia szpitali.

Opinie na temat konsolidacji tych placówek zmieniają się. Charakterystyczne jest stanowisko Janusza Adamkiewicza, b. dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego. W lipcu 2009 r. przekonywał związki zawodowe i rady społeczne obu lecznic do idei połączenia. Dziś zmienił zdanie, choć nie wierzy już w możliwość powrotu do status ante.

Mówi nam: – Jestem przeciwny fuzjom. Łączenie oddziałów jednoimiennych i zmniejszenie ilości łóżek, powodują, że szpitale mają zbyt mały potencjał przerobowy, żeby zaistnieć na rynku. Pacjenci z regionu częstochowskiego muszą na Śląsku szukać miejsc w szpitalach.

Adamkiewicz dodaje, że po połączeniu jest to teraz największy szpital w województwie. Zatrudnia ponad 2 tys. osób.

– Nie da się nim sprawnie zarządzać, co widać po wynikach finansowych. Po połączeniu obie jednostki generuję w sumie jeszcze większe straty niż przed – zauważa.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH