PulsHR/Rynek Zdrowia | 13-06-2019 10:00

Fizjoterapeuci bez podwyżek jesienią uderzą ze zdwojoną siłą

- Kończysz studia i nie masz praktycznie nic. Żeby móc wykonywać zawód, musisz robić kursy, a ich koszty idą w tysiące złotych. Na swoje zaciągnąłem kilka kredytów. Miałbym dobry samochód, mam kursy i 2 tys. zł na rękę, mniej niż dostają w dyskoncie - mówi portalowi PulsHR.pl fizjoterapeuta z kilkuletnim stażem.

Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Teoretycznie, żeby pracować w zawodzie fizjoterapeuty nie trzeba mieć kursów. Prawo do wykonywania zawodu gwarantują studia magisterskie. Ale żeby efektywnie pracować z pacjentem, trzeba się szkolić. Zgodnie z prawem fizjoterapeuta szkoli się za własne pieniądze, w przeciwieństwie do innych zawodów medycznych (pielęgniarki i lekarze), które na ten cel dostają wsparcie z budżetu państwa.

- Mój pracodawca pewnego dnia oznajmił, że będę rehabilitował dzieci. Odpowiedziałem, że nie mam doświadczenia, nie mam ukończonych szkoleń. „To ukończ” - usłyszałem w odpowiedzi - mówi jeden z fizjoterapeutów, prosząc o zachowanie anonimowości.

Fizjoterapeuci mają dość. „Moim najważniejszym celem zawodowym jest dobro pacjenta i chciałabym się skupić na tej kwestii, a nie na dylemacie, jak za swoją pensję wyżywić rodzinę” - głosi treść pisma z prośbą o podwyżkę, które mogli podpisywać fizjoterapeuci i dostarczać do swoich pracodawców. To jeden z elementów rozpoczętego w maju protestu tej grupy zawodowej - na razie zawieszonego. Ale jeśli postulaty do września nie zostaną spełnione, fizjoterapeuci wrócą do protestów ze zdwojoną siłą.

Z danych wynika, że zawód fizjoterapeuty wykonuje w Polsce 62 tys. osób. Z tego 30 tysięcy pracuje na NFZ, a 20 tys. w placówkach państwowych. Aby jednak wykonywać swój zawód, fizjoterapeuci muszą się szkolić. To nie jest fanaberia. To obowiązek.

Czytaj: pulshr.pl