Minister Zdrowia Ewa Kopacz informuje lekarzy, że nie dostaną więcej pieniędzy dopóki nie będą więcej pracować .- Chcę zapłacić dobrze, ale za dobrą robotę, a nie za obecność w pracy - wyznaje Urszuli Piasecznej z Super Nowości.
Jeśli Ogólnopolski Zawiązek Zawodowy Lekarzy wystąpiłby o podniesienie składki zdrowotnej do 30 proc. lub też utworzenia dodatkowych płatnych procedur wynikających z dodatkowego ubezpieczenia Ewa Kopacz nie przekaże im większych pieniędzy, dopóki nie zobaczy efektów pracy.
Zdaniem minister nawet kiedy doszłoby do strajku i wynegocjowania nowych wynagrodzeń, to lekarze i tak będą niezadowoleni, bo kiedy zarabiali trzy tysiące, to uważali, iż zarabiają za mało, dlatego też 15 tysięcy też będzie w pewnym momencie kwotą za niska. Nieetyczne zdaniem minister jest używanie pacjenta jako karty przetargowej. Dlatego apeluje do lekarzy z powołania aby ci eliminowali swoich kolegów, którym zależy tylko i wyłącznie na coraz to większym wynagrodzeniu.
Ewa Kopacz uspokoiła, że przejęcie płatności za wysokospecjalistyczne procedury przez NFZ nie przeszkodzi w wykonywaniu zabiegów. Twierdzi, że Fundusz z budżetem w wysokości 52 mld złotych poradzi sobie z finansowanie przeszczepów.
Nie potwierdzone są również informacje na temat wzrostu składki zdrowotnej. Minister Kopacz przyznaje, że od 1 stycznia 2010 roku ministerstwo przymierza się do wprowadzenia dodatkowego dobrowolnego ubezpieczenia. Jeśli takowe by weszło w życie podwyższanie ogólnej składki nie będzie konieczne. Pacjent, który wykupi takiego rodzaju dodatkowe ubezpieczenie będzie mógł korzystać z dodatkowego pakietu usług. Nieprawdą jest jednak, że nie będzie musiał stać w kolejkach jak inni pacjenci – wyjaśnia (przypomina) Ewa Kopacz.
Czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia | Ewa Kopacz | strajk lekarzy | składka zdrowotna | Składka na ubezpieczenie zdrowotne | przeszczepy | przeszczepy narządów. | dodatkowe dobrowolne ubezpieczenie
Badania: recepta na młode serca