Jacek Janik/Rynek Zdrowia | 24-07-2019 05:55

Endoprotezoplastyka: skrócenie kolejki to nie tylko kwestia finansowania zabiegów

NFZ przeznaczył dodatkowe środki na operacje endoprotezoplastyki, co ma na celu zmniejszanie liczby oczekujących i czasu oczekiwania na świadczenia. Czy rzeczywiście udaje się to osiągnąć i kolejki pacjentów czekających długie lata na wszczepienie implantów biodra i kolana znacząco się zmniejszają?

Fot. materiały prasowe (zdjęcie ilustracyjne)

Zgodnie z zarządzeniem prezesa NFZ z 7 marca br. dotyczącym zmiany planu finansowego Funduszu na 2019 rok zwiększone zostały środki finansowe na endoprotezoplastykę stawu biodrowego i kolanowego o kwotę 240 mln zł.

Najwięcej dodatkowych pieniędzy na procedury z zakresu endoprotezoplastyki otrzymały odziały NFZ na Mazowszu (blisko 35,1 mln zł zł), na Śląsku (prawie 29 mln zł), w Wielkopolsce (21,6 mln zł), na Dolnym Śląsku (28 mln zł), w woj. pomorskim (ponad 14 mln zł), w woj. lubelskim (13,4 mln zł) i woj. podkarpackim (12,8 mln zł). Najmniej - w woj. opolskim (blisko 5,8 mln zł), woj. lubuskim (6,1 mln zł), podlaskim (ponad 7,2 mln) oraz świętokrzyskim (prawie 8 mln zł).

Choć media triumfalnie donosiły, że dzięki dodatkowym środkom zmniejszy się czas oczekiwania pacjentów na wszczepienie endoprotezy, to NFZ przyznaje, że jeszcze jest za wcześnie, aby realnie ocenić, czy rzeczywiście nastąpiło zmniejszenie kolejek i o ile skróci się czas oczekiwania pacjentów na zabieg operacyjny, który niektórych ośrodkach wynosił nawet 5-8 lat.

Zabieg "od ręki"?
Tymczasem jak informowało Radio Wrocław w Wielospecjalistycznym Szpitalu SPZOZ w Zgorzelcu operacje endoprotezoplastyki wykonywane są „od ręki” a pacjenci, którzy oczekiwali na zabieg latami i musieli często szukać pomocy za granicą, mogą je teraz zrobić na miejscu. W ciągu kilku miesięcy zoperowano w zgorzeleckim szpitalu kilkuset pacjentów i kolejki spadły niemal do zera.

Okazuje się, że te informacje nie są do końca prawdziwe. Jak mówi portalowi Rynek Zdrowia Zofia Barczyk, dyrektor zgorzeleckiej placówki, „od ręki” wykonywane są jedynie operacje endoprotezoplastyki w stanach nagłych.

- Dzięki dodatkowym środkom sytuacja w endoprotezoplastyce rzeczywiście się poprawiła. Wcześniej kolejka do tych zabiegów wynosiła siedem lat. Dzisiaj na operację planową czas oczekiwania wynosi półtora roku - mówi dyrektor Barczyk.

- Obecnie w naszym szpitalu wykonywanych jest do 100 zabiegów miesięcznie. Wcześniej, bez dodatkowych pieniędzy, wykonywano ich około 30, maksymalnie 50. Jednak skrócenie kolejki to nie tylko kwestia finansowania zabiegów, chociaż zawsze to jest ważne, bo bez pieniędzy nic nie można zrobić. Istotna jest także zmiana organizacji pracy, uruchomiliśmy drugą zamianę wykonującą zbiegi - dodaje dyrektor zgorzeleckiego szpitala.

Prosta arytmetyka
Dodatkowa pula pieniędzy przeznaczona przez NFZ na endoprotezoplastykę powinna zwiększyć liczbę wykonywanych świadczeń. Z prostej arytmetyki wynika, że większa liczba operacji powinna spowodować skrócenie kolejek.

- Problemem jest jednak, że kolejki są wieloletnie. To, że komuś skróci się ona o miesiąc czy o dwa, jeżeli w niej czeka dwa lata, to nie jest spektakularnie zauważalny efekt. Najprostszym rozwiązaniem, aby zobaczyć znaczące efekty, byłoby zniesienie limitów na operacje endoprotezoplastyki - mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert rynku medycznego z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

- Dzisiaj mamy do czynienia ze swego rodzaju eksperymentem - zniesieniem limitu zabiegów usunięcia zaćmy. To pokaże po jakim czasie kolejki do tych świadczeń dojdą do stanu akceptowalnego, bo kolejka jako taka nie jest problemem samym w sobie. Są one w różnych krajach. Ważne, aby czas oczekiwania na zabieg był akceptowalny przez pacjentów i jednocześnie nie powodował drastycznego pogorszenia się stanu ich zdrowia - dodaje.

Jak zaznacza, aby zmiany były odczuwalne potrzebne są nie tylko pieniądze. Konieczne jest także przestawienie się świadczeniodawców na bardziej intensywny tryb wykonywania procedur . Trzeba zatrudnić dodatkowych lekarzy, przesunąć ich z innych obszarów.

- Dynamika zmian po stronie świadczeniodawców prywatnych z pewnością będzie większa. Znosząc główną barierę - finansowanie, znosimy tylko jeden z wpływających na kolejkę elementów, które przede wszystkim mają charakter historyczny. Są one od wielu lat, a można je rozładować wyłącznie poprzez wykonanie procedur. Do tego jest potrzebna odpowiednia liczba lekarzy, dostęp do bloku operacyjnego - mówi dr Gryglewicz.

Czy jesteśmy przygotowani do skrócenia kolejek?
Czy organizacyjnie jesteśmy przygotowani do tego, aby zmniejszyły się kolejki do zabiegów endoprotezoplastyki, gdyby przeznaczono na wykonywanie tych świadczeń dodatkowe strumienie pieniędzy? Czy jesteśmy w stanie w skuteczny sposób wykorzystać takie pieniądze?

Jak przekonuje dr Gryglewicz, część świadczeniodawców jest na to przygotowana, inni niestety nie. Tam, gdzie ortopedia jest głównym obszarem działalności nie będzie z tym problemów. Natomiast tam, gdzie mamy do czynienia z dużymi szpitalami klinicznymi, gdzie są różne ograniczenia, np. dostęp do stołów operacyjnych, dyspozycyjność anestezjologów - mogą być z tym kłopoty. Wszystko wiąże się z umiejscowieniem ortopedii w szpitalu.

- To kwestia organizacji pracy. Mamy w tym względzie doświadczenie. Kiedy dwa lata temu przeznaczono dwa miliardy złotych na zwiększenie liczby zabiegów endoprotez i zaćmy okazało się, że te środki głównie zostały wykorzystane przez podmioty prywatne, które były w stanie w krótkim czasie przemodelować swoją działalność - zaczęły operować także popołudniami, w soboty. Natomiast dla podmiotów publicznych było to zbyt duże wyzwanie - mówi dr Gryglewicz.

Jak podkreśla ekspert finansowanie jest jednym z najważniejszych elementów, które mogłyby zmniejszyć kolejki. Gdyby zapadła decyzja o nielimitowaniu tych świadczeń, byłby do największy bodziec do rozwoju tej specjalności. Te podmioty, które miałyby na to kontrakty aktywizowałyby i przerzucały siły i środki na realizowanie tych świadczeń.

- Istotne jest też to, że te świadczenia są poza ryczałtem. Dla każdego dyrektora szpitala podniesienie wartości ryczałtu jest praktycznie niemożliwe albo mało istotne. Tego typu deklaracja spowodowałaby zmianę organizacji szpitala nadając priorytet ortopedii - stwierdza ekspert.

Są granice bezpieczeństwa
W Samodzielnym Wojewódzkim Szpitalu Chirurgii Urazowej im. J Daaba w Piekarach Śląskich przeprowadzono w sumie w ubiegłym roku prawie dwa tysiące operacji endoprotezoplastyk stawów kolanowych i biodrowych.

- Jak długo pacjenci oczekują na zabieg? W tej chwili kolejka jest weryfikowana. Jeszcze niedawno czas oczekiwania na zabieg wynosił 5 lat. W tej chwili skracamy ją do 2,5 - 3 lat, w zależności od tego czy jest to endoproteza biodra czy kolana - mówi prof. Bogdan Koczy, dyrektor piekarskiego szpitala.

Profesor potwierdza zwiększenie finansowania zabiegów operacyjnych. W kwietniu NFZ uregulował należności za wszystkie świadczenia z zakresu endoprotezoplastyki, zarówno biodra i kolana, jakie wykonano w 2018 roku. Fundusz zapłacił szpitalowi również za procedury wykonane w pierwszym kwartale 2019 roku i zwiększył plan w zakresie endoprotezoplastyki na pierwsze półrocze o 5,4 mln zł.

- Czy w tym roku ze względu na zwiększone finansowanie zostanie wykonana większa liczba operacji? Nie jesteśmy tylko placówką ukierunkowaną na planowe zabiegi. Pełnimy całodobowy ostry dyżur dla przepadków urazowych, które operowane są w pierwszej kolejności. Wszystkie przypadki stanów ostrych i urazowych operowane są w pierwszej kolejności. Planowe operacje wszczepienia endoprotezy niestety muszą poczekać. Decyzja lekarza prowadzącego o kwalifikacji do zabiegu i czasie jego wykonania jest decyzją ostateczną. Staramy się, aby pacjent jak najszybciej mógł wrócić z endoprotezą do pracy. Jest to dla nas główny cel - podkreśla prof. Koczy.

W przypadku piekarskiego szpitala im więcej zabiegów jest wykonywanych, tym więcej osób zapisuje się tu na zabiegi. Ciążenie na dobre szpitale, wykonujące dużo tych zabiegów, jest coraz większe.

- Pacjenci wiedzą, że w takich ośrodkach są dobre zespoły ortopedów, które mają ogromne doświadczenie i decydują się na czekanie. To prawda, że w niektórych mniejszych ośrodkach proponuje się błyskawiczne założenie endoprotezy. Niestety, często się zdarza, że tam, gdzie operacji wykonuje się niewiele, jest większa ilość różnych powikłań, obluzowań implantów. Ci pacjenci wracają później m.in. do nas, bo w kraju jest zaledwie kilka ośrodków, które wykonują operacje rewizyjne - mówi dyrektor Koczy.

Zdaniem profesora problemem endoprotezoplastyki jest też kwestia wyceny procedur, które od 1 stycznia 2017 roku zostały zmniejszone o ok. 30 proc., czyli o 6 tys. zł.

- Dzisiaj te procedury są na granicy opłacalności, a w trudnych przypadkach i u osób starszych są wręcz nieopłacalne. Musimy nadrabiać liczbą wykonywanych procedur, bo trzeba przecież bilansować szpital. Nie można jednak zwiększać liczby zabiegów operacyjnych w nieskończoność. Nie wolno przekroczyć granicy bezpieczeństwa, narazić pacjentów na powikłania - dodaje dyrektor.