Naukowcy ostrzegają rząd przed gwałtownymi zmianami w służbie zdrowia. Oceniają, że do naprawy systemu nie wystarczy prywatyzacja. Takie wnioski zawiera

Zdaniem ekspertów całkowita zmiana systemu może pogłębić trudności w ochronie zdrowia. „Centralne zarządzanie jest nieefektywne. Ale pełna autonomia i dowolność sprzyja rozregulowaniu systemu, doprowadzając do sytuacji kryzysowej” - napisali eksperci w raporcie.

Publikacja powstała pod kierunkiem prof. Stanisławy Golinowskiej z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. - Dokument zostanie przedstawiony kierownictwu resortu w środę - mówi Jakub Gołąb, rzecznik ministerstwa.

W ekspertyzie nie ma ani słowa wprost popierającego przekształcenie szpitali w spółki.

 „Zapewni ono lepsze zarządzanie, ale przekonanie, że do naprawy systemu wystarczy prywatyzacja, jest poważnym uproszczeniem. Problemów służby zdrowia nie da się rozwiązać jedną czy dwiema ustawami” – oceniają eksperci.

Rzecznik ministerstwa odpowiada: - Ekspertyza nie stwierdza też, by przekształcenie szpitali było czymś złym. Lepsze zarządzanie doprowadzi do bardziej racjonalnego dysponowania pieniędzmi, a taki postulat pojawił się w opracowaniu.

Eksperci jednak rozumieją ostrożniejsze wydawanie pieniędzy głównie jako postawienie na profilaktykę i lepsze leczenie pacjentów. Postulują m.in. zwiększenie wydatków publicznych na dopłaty do leków. Uważają, że państwo nie może sobie pozwolić, by tak dużo osób z powodu niepełnosprawności i zaawansowanego wieku wypadało z rynku pracy. Niepokoi ich, że już w 2015 r. zabraknie pieniędzy na leczenie starzejącego się społeczeństwa.

Rozwiązania?

- Podniesienie składki zdrowotnej – podpowiadają eksperci. – Ale jeszcze bardziej skuteczne byłoby obciążenie większej liczby osób obowiązkiem płacenia składek na zdrowie. W tej chwili bardzo niskie składki płacą m.in. rolnicy. Za bezrobotnych składkę płaci budżet państwa.

W raporcie poruszona została też sprawa zarządzania szpitalami. Eksperci wypomnieli, że mimo kolejnych akcji oddłużenia zobowiązania służby zdrowia na koniec ubiegłego roku nadal przekraczały 9 mld zł. Spadły co prawda długi przeterminowane, ale problem nie został rozwiązany.

Sytuację pogarsza to, że najbardziej zadłużone są duże szpitale , których likwidacja nie wchodzi w rachubę. Wiedzą to dyrektorzy, wiedzą lekarze, a nawet firmy współpracujące ze szpitalami. Wiedzą, że w razie zaostrzenia się sytuacji państwo i tak weźmie na siebie zobowiązania szpitala. To nie sprzyja dobremu zarządzaniu -wynika z zielonej księgi.

Najgorzej zarządzane są szpitale w województwach lubuskim, pomorskim i łódzkim – tam na jednego mieszkańca przypada ponad 400 zł długu. W niektórych województwach, np. w lubuskim czy dolnośląskim, problemy wynikają ze struktury służby zdrowia – w PRL zbyt wiele szpitali zbudowano w strefie przygranicznej, na potrzeby wojska. Ale np. w klinikach długi powstają dlatego, że dyrektor szpitala ma zbyt mały wpływ na kierowników klinik - uważają eksperci Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH