– Przez podział pieniędzy powinna przebijać pewna filozofia działania – mówi portalowi rynek zdrowia.pl Andrzej Sośnierz. – Ta przyjęta obecnie: równego podziału bez uwzględnienia różnych zmiennych, choćby społecznych, trąci egalitaryzmem. Przy konstruowaniu nowego algorytmu podziału środków z NFZ pomiędzy województwa zostały bowiem pominięte reguły charakterystyczne dla systemu ubezpieczeniowego. A przecież w Polsce mamy ten system już od ponad dziesięciu lat i wysokość składki w jego ramach jest zindywidualizowana – podkreśla Andrzej Sośnierz.
– Zatem podział po równo, bez różnicowania, jest niesprawiedliwy – dodaje Sośnierz. – Znikają w nim relacje pomiędzy tym, co dane województwo wpłaciło do systemu, a tym, co od niego otrzymuje. Śląsk i kilka innych regionów wyraźnie traci i przez kilka lat będzie walczyło o wyrównanie tych strat – przewiduje poseł PiS.
Poseł Sośnierz zauważa przy tym, że nawet w PRL-u uwzględniano różne zmienne, m.in. społeczne. Zwraca też uwagę, że potrzeby zdrowotne mieszkańców różnych regionów nie są, bynajmniej, takie same. Brak dostosowania algorytmu do regionalnego zapotrzebowania, jako rozwiązanie typowe dla systemu budżetowego, utrudni w efekcie decentralizację systemu.
– Do dzielenia pieniędzy „po równo” niepotrzebne są ani ubezpieczalnie ani NFZ – ocenia były prezes Funduszu.
Sprawdzianem będzie wzrost gospodarczy
Zagrożeń ze strony nowego algorytmu dla decentralizacji NFZ i rozwoju systemu ubezpieczeniowego nie widzi natomiast Ministerstwo Zdrowia.
Piotr Olechno, rzecznik prasowy resortu, wyjaśnia, że zarówno w systemie budżetowym, gromadzącym środki z podatków, jak i w systemie ubezpieczeniowym, gromadzącym środki ze składek, przy alokacji tych środków możliwe jest uwzględnianie różnych kryteriów, w tym wskaźników regionalnych.
Czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia | Marek Balicki | Finansowanie świadczeń | Krzysztof Tuczapski | algorytm podziału środków | Konwent Szpitali Zamojszczyzny | zmiana algorytmu | Piotr Olechno | Andrzej Sosnierz
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel
Polska wybrała system solidarnosciowy, co a priori zakłada równy dostep do swiadczeń i równy poziom finansowania tych świadczeń, niezaleznie od oplaconej skladki, a tym bardziej niezależnie OD MIEJSCA ZAMIESZKANIA.
Stosowany algorytm podziału pieniędzy na poszczególne województwa jest po prostu absurdalny i niekonstytucyjny. Równie dobrze mozna byłoby zastosować inne kryterium podziału np. w zależnosci od miasta, albo choćby dzielnicy. W myśl zasady ze skoro w bogatej dzielnicy płacą wieksze składki, to należą im się lepsze świadczenia niz tym z biedniejszych dzielnic. Teza pana Sośnierza, ze bogatsze województwa płacą większą składkę, więc nalezy im się więcej, należy do tego własnie gatunku myślenia.