Dziesięciolecie pionierskiej spółki - szpitala, którego miało już nie być...

W 2000 r. dług SPZOZ-u w Ełku sięgał 11 mln zł i przyrastał w tempie 350 tys. zł miesięcznie. Było już tak źle, że gorzej być nie mogło. Mało brakowało, żeby po tym szpitalu nawet ślad nie został.

Piątek, 17 września 2010 roku. Mazurskie Centrum Zdrowia ZOZ, bo tak dzisiaj nazywa się dawny SPZOZ w Ełku, obchodzi uroczyście swoje 10-lecie.

Tak się zaczęło
Andrzej Bujnowski, prezes zarządu Pro Medica sp. z o.o., pierwszej samorządowej szpitalnej spółki w Polsce, a zarazem dyrektor Mazurskiego Centrum Zdrowia ZOZ, nie ma wątpliwości: – Gdyby nie odwaga i zaangażowanie samorządów, zarówno powiatowego, jak i miasta Ełk, ten szpital nie miałby żadnych szans. W 2000 r. Firma Ernest & Young wystawiła lecznicy druzgocącą ocenę: żadnych szans, czas się zwijać.

– Nie pomogło szukanie oszczędności w redukcji zatrudnienia o 20% i obniżeniu płac, także o 20% pozostałym pracownikom. Los szpitala był w zasadzie przesądzony – wspomina prezes Bujnowski.

Samorząd znalazł jednak rozwiązanie, z którego, jak się później okazało, skorzystało wiele innych lecznic. Obecnie w formie spółki prawa handlowego działa już ok. 70 samorządowych szpitali w Polsce.

To właśnie w Ełku rozpoczęła się historia szpitali-spółek. 1 sierpnia 2000 r. obok likwidowanego tutejszego SPZOZ powstał nowy podmiot, Pro Medica sp. z.o.o., a 10 października tego samego roku zostało zarejestrowane Mazurskie Centrum Zdrowia ZOZ w Ełku.

Powiat skorzystał z ustaw: o gospodarce komunalnej oraz o ZOZ-ach, z zapisów których wynikało, że osoba prawna może powołać ZOZ. Tak się też stało. Ponieważ sytuacja szpitala była dramatyczna, wszystko działo się błyskawicznie. Uchwała rady powiatu, rejestracja spółki i złożenie dokumentów do rejestru ZOZ-ów odbywały się niemal dzień po dniu.

Likwidacja SPZOZ-u
Ostatnim dyrektorem SPZOZ w Ełku był Andrzej Gruza, który zapewnił płynne przejście z jednej formuły do drugiej. Od grudnia 2000 r. prezesem jest Andrzej Bujnowski. W tym samym czasie podpisane zostało porozumienie o przekazaniu zadania powiatowego, tj. prowadzenia szpitala, do samorządu miasta i gminy. Miesiąc później zostały tam także przekazane udziały w spółce i majątek nieruchomy.

Zapadły decyzje, że powiat spłaci 11-milionowe zobowiązania SPZOZ wraz z odsetkami, a miasto zainwestuje 14 mln zł w zakończenie budowy nowego szpitala. Bo tak się złożyło, że spółka zaczynała działalność nie tylko w nowej formule prawnej, ale także zyskała szybko zupełnie nową infrastrukturę. W nowej siedzibie działa od maja 2002 r.

Likwidacja SPZOZ-u trwała trzy lata, do grudnia 2003 r. Jednocześnie działała spółka, oferując nieprzerwanie usługi medyczne.

Finanse i rozwój
Spółka zaczynała z symbolicznym kapitałem własnym w wysokości 20 tys. zł. i 16-milionowym kontraktem z Kasą Chorych. To oznaczało stąpanie po kruchym lodzie. Każda strata groziła upadłością. Dlatego pierwsze lata upłynęły pod znakiem szczególnej dyscypliny finansowej.

Obecny kontrakt szpitala z NFZ opiewa na kwotę 36 mln zł, spółka zarabia jednak dodatkowo na odpłatnych świadczeniach medycznych, w tym medycynie pracy oraz na działalności pozamedycznej, prowadzi np. drukarnię.

– Nasze przychody spoza NFZ stanowią coraz bardziej zauważalny zakres. Początkowo było to nie więcej, jak 4%, obecnie już 8,7%. W ub.r. mieliśmy przychody na poziomie około 40 mln zł – dodaje prezes Bujnowski.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat spółka znacznie poszerzyła i dostosowała do potrzeb zdrowotnych mieszkańców zakres oferowanych usług.

Pojawiła się chemioterapia, onkologia zabiegowa w ramach oddziału chirurgicznego, kardiologia, która wyrosła z interny i stanowi obecnie samodzielny oddział, prężna, kompleksowa rehabilitacja, również w ramach samodzielnego oddziału, a także: Zakład Opiekuńczo-Leczniczy oraz Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy, łącznie na 35 łóżek. Dodajmy do tej listy POZ, pomoc nocną i świąteczną oraz 24 nowe poradnie specjalistyczne.

Z wykazu świadczonych usług zniknął jednak oddział zakaźny. Przyczyną jego likwidacji był brak odpowiednich warunków lokalowych.

Nowe wyzwania
MCZ ma obecnie 312 łóżek oraz dodatkowo 16 łóżek na kardiologii interwencyjnej i 14 łóżek w stacji dializ. Andrzej Bujnowski podkreśla, że przysłowiowe „wybieranie rodzynek z ciasta” w postaci świadczeń lepiej opłacanych przez NFZ z pominięciem świadczeń gorzej finansowanych, nie jest i nie może być domeną samorządowej spółki.

– Pomiędzy szpitalem prywatnym i niepublicznym jest wielka różnica. My jesteśmy narzędziem w rękach samorządu do realizacji jego ustawowych zadań związanych z ochroną zdrowia – zaznacza prezes Bujnowski.

Urszula Kucharska, ordynator oddziału rehabilitacji, nie ma wątpliwości: spółka to właściwa droga do rozwoju i realizacji nowych wyzwań.

– Pracę w Ełku zaczęłam rok po przekształceniu szpitala, początkowo jako zastępca dyrektora ds. lecznictwa, następnie na obecnym stanowisku. Miałam ten komfort, że tworzyłam rehabilitację od samego początku, sama dobierałam także kadrę. Z drugiej strony trzeba było walczyć z trudnościami finansowymi, ponieważ spółka była automatycznie odcięta od środków publicznych, którymi dysponowali marszałek i wojewoda, a które otrzymywały wyłącznie SPZOZ-y – wspomina doktor Kucharska.

Przypomina, że dla pacjenta nie ma żadnego znaczenia, że leczy się w spółce: – Większość naszych chorych nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.

MCZ uzyskało, jako jeden z 96 szpitali, certyfikat akredytacyjny, a w 2008 r. również certyfikat ISO. – Niewiele lecznic zadaje sobie trud, żeby sięgnąć jednocześnie po jedno i po drugie. Jestem jednak przekonany, że już wkrótce ochrona zdrowia będzie poddawana obowiązkowym procesom podnoszenia jakości – mówi Andrzej Bujnowski.

Porównane liczb
Formuła spółki narzuciła konieczność racjonalizacji. Wystarczy porównać liczby:
• SPZOZ w Ełku hospitalizował 8,8 tys. pacjentów rocznie, MCZ – ponad 12 tys.
• Przed dziesięciu laty średni czas pobytu pacjenta w szpitalu wynosił 7,8 dnia, obecnie 5,95.
• Wcześniej izba przyjęć załatwiała bez hospitalizacji 7,5 tys. osób, obecnie 13,5 tys.
• W SPZOZ 14 poradni udzielało 80 tys. porad rocznie, dziś 35 poradni udziela blisko 114 tys. porad w ciągu roku.
• W SPZOZ na izbę przyjęć zgłaszało się 16,2 tys. pacjentów. Obecnie 25,4 tys.
• W 1999 r. SPZOZ zatrudniał 758 osób, ale w 2000 r. już tylko 528. W październiku 2000 r., gdy zaczynała działalność spółka, zatrudnionych było zaledwie 378 pracowników. W grudniu 2000 r. liczba ta wzrosła do 410, a pod koniec 2008 r. do 520. Obecnie Pro Medica zatrudnia 538 osób na etatach, 11 na stażach rezydenckich i absolwenckich i 87 na umowach cywilnych.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH