Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. M. Madurowicza w Łodzi zaproponował ordynatorom interny niższą stawkę płacową niż starszym asystentom na ginekologii. Ordynator Ewa Kralkowska poszła z tą sprawą do sądu i wygrała. Problem jednak pozostaje, wielu dyrektorów jest bowiem zdania, że zabiegowcy powinni zarabiać więcej.

- Pewnie część dyrektorów uważa, że chirurdzy ciężej pracują, choć to podejście z minionej epoki - mówi Gazecie Wyborczej Ryszard Golański, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

- Pan dyrektor zaproponował mi gorszą stawkę niż kolegom-zabiegowcom - wyjaśnia dr Ewa Kralkowska, ordynator oddziału internistyczno-gastrologicznego. - Od przeciętnego ordynatora ginekologii miałam blisko 2 tys. zł mniej, a od najlepszego prawie 4 tys. zł mniej. Najbardziej zabolało mnie jednak, że wyższe pensje niż kobietom-ordynatorom na internie dyrektor dał starszym asystentom na ginekologii.

Ewa Kralkowska wylicza: codziennie jest w szpitalu do 16-tej, w prywatnych gabinetach nie dorabia, na oddziale jest na każde wezwanie. Ma doktorat, specjalizację drugiego stopnia z chorób wewnętrznych i dodatkowo z toksykologii. Do tego podyplomowe studia w Paryżu. Była ekspertem WHO, posłem i wiceministrem zdrowia, zna się na zarządzaniu. W ub. r. jej oddział  zarobił milion złotych na czysto. Tylko... co z tego?

Dr Kralkowska potraktowała sprawę pryncypialnie: skoro propozycje dyrektora ją obrażają, obejdzie się bez podwyżki. Przez blisko rok miała jedną z najniższych lekarskich pensji w szpitalu. Jeśli już miałaby dostać dodatkowe pieniądze, to nie mniejsze niż asystenci z ginekologii. Dyrektor nie chciał rozmawiać, więc lekarka poszła do sądu.

- Bardzo się zdziwiłam, kiedy pan dyrektor mówił na rozprawie, że interniści mają mniej odpowiedzialną pracę niż zabiegowcy, więc muszą mniej zarabiać - mówi Ewa Kralkowska. - Na szczęście sądu te argumenty nie przekonały.

Wyrok: pani doktor ma dostać odszkodowanie za "za naruszenie równego traktowania pracowników", a jej pensja ma być średnią z wypłat wszystkich ordynatorów.

Wyrok jeszcze nie jest prawomocny. Jacek Marynowski, dyrektor szpitala, chirurg, podkreśla, że nie widział jeszcze uzasadnienia, dlatego na razie nie podjął decyzji o ewentualnym odwołaniu.

- Ta sprawa pokazuje, że w szpitalach nie ma żadnego związku między pracą lekarza a wynagrodzeniem - komentuje sprawę na łamach Gazety Wyborczej dr Golański. - Przecież oddział pani doktor ma znakomite wyniki finansowe. Dlaczego w takim razie ma zarabiać mniej niż zabiegowcy? Tym bardziej, że nie znam oddziału chirurgii ogólnej, który nie przynosiłby strat.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH