Dyrektorzy oszczędzają na wynagrodzeniach pracowników, czy może nie znają prawa?

Państwowa Inspekcja Pracy wykryła wiele nieprawidłowości dotyczących wypłaty wynagrodzeń pracownikom ZOZ-ów w 2010 roku. Eksperci nie są zgodni czy przyczyna tych nieprawidłowości tkwi w oszczędnościach, czy może wynika z nieznajomości obowiązującego prawa.

Skontrolowano 281 placówek ochrony zdrowia udzielających świadczeń całodobowych.Według inspektorów PIP główną przyczyną tak wielu nieprawidłowości jest nieznajomość obowiązujących przepisów przez kierownictwa zakładów oraz pracowników zajmujących się sprawami kadrowo-płacowymi.

Problemem nie jest brak pieniędzy?

- W niewielu przypadkach, w placówkach ochrony zdrowia, przyczyną zaniżenia, bądź nie wypłacenia wynagrodzeń pracownikom był brak środków finansowych. W innych sektorach gospodarki jest zdecydowanie odmiennie - komentuje Teresa Cabała, nadinspektor pracy, ekspert ds. służby zdrowia z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Krakowie, która była koordynatorem ogólnopolskiej kontroli dotyczącej wynagrodzeń w lecznicach.

Jak tłumaczy, nowelizacja prawa pracy cały czas postępuje, a świadomość kierownictw i odpowiednich służb placówek ochrony zdrowia nie jest taka, jaka powinna być.

W prawie jednej trzeciej kontrolowanych placówek wykryto, że wynagrodzenia za dyżury medyczne, dodatki za pracę w niedziele i święta oraz dodatki za pracę w porze nocnej były wypłacane niezgodnie z przepisami prawa pracy.

W jeszcze większej ilości skontrolowanych zakładów, pracodawcy nie wypłacili 871 pracownikom wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych, zaś w 24 proc. zaniżyli jego wysokość 470 pracownikom.

W 18 proc. kontrolowanych zakładów stwierdzono nieprawidłowości związane z wypłatą wynagrodzenia, a nieterminowość należnych wypłat ujawniono u 14 proc. pracodawców.

W jednym ze szpitali pracodawca nie przeznaczył kwoty prawie 3,7 mln zł (stanowiącej 40 proc. kwoty, o którą wzrosło zobowiązanie NFZ z tytułu zawartych kontraktów na 2009 r. w stosunku do 2008 r.) na wzrost wynagrodzeń osób zatrudnionych w zakładzie. W kolejnych szpitalach dotyczyło to kwot 2,9 mln zł i 1,8 mln zł.

Inspektorzy interweniują

W trakcie przeprowadzanych kontroli PIP wydała 89 decyzji płacowych, sformułowano 1244 wnioski zawarte w 232 wystąpieniach. Już w trakcie kontroli 43 pracodawców wypłaciło 2133 pracownikom łącznie 1,9 mln zł zaległych pieniędzy.

Inspektorzy ponadto nałożyli 63 mandaty karne na łączną kwotę 75,3 tys. zł oraz skierowali 8 wniosków do sądu.

W wyniku realizacji 82 decyzji płacowych, pracodawcy wypłacili 3361 pracownikom zaległe wynagrodzenia i inne świadczenia ze stosunku pracy w kwocie 1,7 mln zł. Dodatkowo dzięki realizacji wniosków zawartych w wystąpieniach - 11,2 tys. pracowników otrzymało 9 mln zł. Z tej kwoty prawie 6,5 mln zł stanowił wzrost wynagrodzeń, wynikający z art.59a ustawy o ZOZ, dla 4158 pracowników.

Diabeł tkwi w szczegółach

Jednym ze źródeł nieprawidłowości jest problem zakładów z obliczaniem "normalnego wynagrodzenia". Często przyjmują, że jest to tylko wynagrodzenie zasadnicze. Natomiast wynagrodzenie "normalne" jest to płaca zasadnicza plus wszystkie składniki pensji, które są otrzymywane przez pracownika stale i systematycznie. Konsekwencja złych obliczeń jest zaniżanie wynagrodzenia, czy to za pracę w godzinach nadliczbowych, czy pełnienie dyżuru medycznego.

Od 1 stycznia 2008 r. przepisy dotyczące ZOZ-ów zostały znowelizowane i w części dostosowane do dyrektywy unijnej, na mocy której, czas pełnienia dyżuru jest wliczany do czasu pracy. Dlatego też, każda godzina pełnienia dyżuru jest wynagradzana jak praca w godzinach nadliczbowych.

Jednak większość zakładów, nie dokonała stosownych zmian w wewnątrzzakładowych źródłach prawa pracy i nalicza wynagrodzenia według starych przepisów sprzed 2008 r.

Wszystko przez zły system

Zdaniem Krzysztofa Bukiela, przewodniczącego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy przyczyną nieprawidłowości jest obecny system ochrony zdrowia.

- Dyrektorzy szpitali, którzy są przyciśnięci do muru przez Narodowy Fundusz Zdrowia, który wycenia świadczenia zdrowotne z sufitu, próbują się dostosować do rzeczy niemożliwych - wymyślonych wycen za świadczenia. Szukają oszczędności, omijając prawo. Taka jest przyczyna całej tej sytuacji. NFZ oszukuje dyrektorów szpitali, a dyrektorzy oszukują pracowników - stwierdza Bukiel.

Zdaniem przewodniczącego OZZL kontrole i interwencje Inspekcji niewiele zmienią.

- Państwowa Inspekcja Pracy nie zajmuje się poziomem wynagrodzeń, a jedynie nieprawidłowościami w zakresie obowiązującego prawa. Ta kontrola i interwencje inspektorów tylko na chwilę usuną nieprawidłowości, po czym dyrektorzy na nowo zaczną szukać oszczędności. Zresztą kary w tym przypadku nie są porażające - tysiąc, a nawet pięć tysięcy złotych - to kwoty niewielkie. Dużo poważniejsze problemy mieliby dyrektorzy gdyby nie zbilansowali swojego zakładu - stwierdza przewodniczący.

Zaoszczędzić na pracownikach

Czy rzeczywiście można uzyskać oszczędności na kosztach pracy? Zdecydowanie tak. Potwierdza to nadinspektor Cabała.

- Można to przedstawić na przykładzie dyżurów: ustawodawca jasno zapisał jak mogą być pełnione i jak powinny być wynagradzane. Ale trzeba przyznać, że taka forma jest dla pracodawcy kosztowna. Aby obniżyć koszty, pracodawcy stosują inne rozwiązania: z własnym pracownikiem, a właściwie z jego gabinetem, zawierają umowę kontraktową, mimo, że ustawodawca jasno sprecyzował w artykule 32 ustawy o ZOZ, jakie zasady należy stosować przy zapewnieniu całodobowej opieki medycznej - mówi Teresa Cabała.

Jednak w ustawie jeden artykuł wyklucza drugi. Jeden (art. 1 ustęp 5) stanowi, że na terenie publicznego zakładu opieki zdrowotnej nie mogą prowadzić działalności niepubliczne ZOZ-y, jeśli wykonują te same świadczenia. Natomiast inny ( art. 35) dopuszcza możliwość ogłoszenia przez dyrektora placówki konkursu ofert na udzielanie świadczeń zdrowotnych.

Bez odpoczynku

- Jeśli lekarz pracuje od godziny 7.00 do 14. 35 jako pracownik szpitala, a po godzinach, w ramach umowy kontraktowej, zawartej z jego gabinetem, pełni dyżur medyczny do rana, a rano znowu podejmuje pracę w ramach stosunku pracy, nie ma zapewnionego wypoczynku. Jednak przy okazji powstają kolosalne oszczędności - stwierdza nadinspektor.

W jednym ze szpitali pracodawca przeprowadził ich analizę. Wynikało z niej, że zatrudniając dodatkowo swoich pracowników mógł zaoszczędzić aż 3 mln zł.

Przestrzeganie prawa zależy od sytuacji ekonomicznej?

Obok ogólnopolskich planowych kontroli PIP są także inne, które przeprowadzają inspektorzy z Okręgowych Inspektoratów Pracy.

W 2010 r. Okręgowy Inspektorat Pracy w Katowicach przeprowadził 292 kontrole zakładów branży medycznej.

- Stan przestrzegania przepisów prawa pracy w zakładach opieki zdrowotnej na terenie woj. śląskiego jest wprost pochodną ich sytuacji ekonomicznej. Skoro ta nie jest najlepsza, pociąga to za sobą obniżenie poziomu przestrzegania przepisów zwłaszcza w zakresie wypłaty wynagrodzeń. Pracodawcy szukają oszczędności gdzie się da, często balansując na krawędzi prawa, a niejednokrotnie je łamiąc - mówi Michał Olesiak, rzecznik OIP w Katowicach.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH