Zarządzający lecznicami nie ukrywają, że ustosunkowanie się do programu oddłużenia szpitali przedstawionego niedawno przez minister Ewę Kopacz przychodzi im z pewnym trudem...

Po pierwsze - nie poznali dotychczas szczegółów, po drugie wersja obowiązująca dziś,  jutro może się okazać (jak uczy doświadczenie), zupełnie nieaktualna. - Każdy plan oddłużenia będzie dobry, jeśli będzie ostatni, tj. raz na zawsze załatwi problem – uważa Ryszard Olszanowski, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wołominie.

– Jeżeli mnie pamięć nie myli, tym razem mamy do czynienia z piątym „ostatnim” projektem. Może dlatego nie przywiązuję do niego aż takiej wagi - dodaje Ryszard Olszanowski.

Podobnie ocenia sytuację Małgorzata Majer, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. dr Wł. Biegańskiego w Łodzi. Zwraca uwagę, że resort zdrowia tak często zmienia front, że powstaje pytanie, czy w ogóle warto analizować jego kolejne pomysły. W tym przypadku brakuje konkretów, do których można się odnieść.

- Mam mieszane uczucia – przyznaje drektor Majer. – Szpital Biegańskiego jest obecnie w niezłej kondycji, ale poradziliśmy sobie z zadłużeniem kosztem wielkiej pracy i wyrzeczeń całej załogi. Okazuje się, że chyba niepotrzebnie. Lepiej było się zadłużać. Na razie panuje przekonanie, że aktualne wysiłki resortu w tej kwestii dadzą się podsumować starym porzekadłem o górze, która urodziła mysz. Oby tak nie było.

Zdaniem Janusza Bonieckiego, dyrektora Szpitala Powiatowego w Tczewie, ministerstwo koncentruje się na obszarach, które nie dadzą placówkom dużej pomocy, pomija natomiast domeny naprawdę istotne.

- Podczas jednego ze spotkań w resorcie zachęcałem minister Kopacz do zajęcia się sprawą podatku VAT – przypomina Boniecki. – Dla szpitala kupującego karetkę oznacza on wydatek o kilkadziesiąt tysięcy złotych większy. Powstaje pytanie, dlaczego ZOZ musi płacić zupełnie inne kwoty niż np. firma transportowa, która może je sobie odliczyć?

Szpital w Tczewie jest zadłużony na 19 mln zł. Jeszcze cztery lata temu dług wynosił 24 mln. Placówka skorzystała z programów oddłużeniowych, a obecnie ma kredyt komercyjny poręczony przez starostwo. Jest zainteresowana jego redukcją, jednak w poprzednich transzach kredyty komercyjne nie były w tym zakresie brane pod uwagę. Jak będzie teraz?

Dług Szpitala Wojewódzkiego w Zgierzu wynosi 68 mln zł. W 2007 r. udało się zmniejszyć zobowiązania o 4 mln zł.

- Nie da się oddłużyć placówki częściowo, pozostawiając resztę zadłużenia – podkreśla Mariusz Jędrzejczak, dyrektor ds. ekonomiczno-administracyjnych lecznicy w Zgierzu. – Ten scenariusz już przerabialiśmy: następuje efekt jo-jo i dług "odrasta". Jedynym skutecznym rozwiązaniem jest opcja zero. Zobowiązania powinny być w ten czy inny sposób zdjęte ze szpitali. Jednocześnie muszą temu towarzyszyć głębokie przekształcenia strukturalne.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH