Dyrektorzy: brak sekretarek medycznych utrudni wdrożenie elektronicznej dokumentacji w szpitalach

Od września 2014 r. lecznice powinny przejść, zgodnie z ustawą o systemie informacji w ochronie zdrowia, z analogowej na elektroniczną dokumentację medyczną. Dyrektorzy nie ukrywają jednak wątpliwości w sprawie możliwości dotrzymania tego terminu: w szpitalach brakuje osób odpowiedzialnych za tworzenie takiej dokumentacji.

Informatyzacja ochrony zdrowia, m.in. tworzenie elektronicznych kont pacjenta rejestrujących historię choroby, wyniki badań i wizyty lekarskie, stanowi szansę na zbudowanie w Polsce sprawnego systemu e-zdrowia. W opinii dr inż. Zygmunta Kamińskiego, dyrektora Komitetu Naukowego Ogólnopolskiego Systemu Ochrony Zdrowia, jest on bardzo potrzebny, bo polityka zdrowotna opiera się obecnie nie twardych danych, ale na domniemaniach.

- Jeżeli pacjent będzie "ucyfrowiony", całą obsługę techniczną przejmą komputery, a lekarz będzie miał więcej czasu na kontakt z chorym. Ponadto, dostępność historii leczenia pozwoli na eliminację pewnych błędów, np. zlecania terapii, która wcześniej okazała się nieskuteczna. Przyniesie to nie tylko oszczędności, ale i lepszą jakość leczenia - przekonywał Kamiński w maju br. podczas zorganizowanego w Warszawie Europejskiego Forum Polityki Zdrowotnej i E-Zdrowia.

Diabeł tkwi w szczegółach

Jak zapewniła portal rynekzdrowia.pl Agnieszka Gołąbek, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, proces informatyzacji ochrony zdrowia nie jest zagrożony, nie ma też obaw w kwestii jego finansowania.

Dyrektorzy szpitali zwracają jednak uwagę na bariery inne niż sprzęt lub odpowiednie oprogramowanie: chodzi o czynnik ludzki, a właściwie związane z nim braki. Ta sprawa może przekreślić cały plan wdrożenia systemu.

- Nie uda się wprowadzić w ochronie zdrowia elektronicznego tworzenia dokumentacji medycznej, ponieważ w szpitalach nie ma ludzi, którzy mogliby się tym zająć. Lecznica wyposażona w komputery, sieć i potrzebne programy niewiele zwojuje bez osób odpowiedzialnych za ten zakres - zaznacza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Ryszard Wąsik, dyrektor Śląskiego Szpitala Reumatologiczno-Rehabilitacyjnego w Ustroniu.

I dodaje, że obecnie jedynie nieliczne szpitale zatrudniają sekretarki medyczne, a to właśnie one powinny zajmować się wprowadzaniem danych do systemu. Choćby ze względu na fakt, że czas lekarza jest zbyt cenny, aby obciążać go podobnym obowiązkiem.

Inwestycja w sekretarki - opłacalna

Od blisko 20 lat sekretarki medyczne pracują w Samodzielnym Publicznym Wojewódzkim Szpitalu Chirurgii Urazowej im. dr Janusza Daaba w Piekarach Śląskich. Ich rola w działalności lecznicy jest, zdaniem dyrekcji, nieoceniona.

- Bez sekretarek medycznych nie byłoby możliwe przygotowanie na czas dokumentacji dla NFZ, pacjenci musieliby długo czekać na wypis ze szpitala, byłyby opóźnienia w przekazywaniu historii choroby pacjentów do archiwum - wymienia w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Joanna Krukowska, zastępca dyrektora do spraw organizacji i kontraktowania świadczeń lecznicy w Piekarach Śląskich.

Nie ukrywa także zdziwienia, że - w opinii dyrekcji niektórych placówek - pensje sekretarek medycznych są wydatkiem, na który nie sposób sobie pozwolić. Tymczasem rezygnacja z sekretarek oznaczałaby obciążenie lekarzy obowiązkiem wypełniania i kompletowania dokumentów. Tym samym nie byliby oni w stanie otoczyć opieką tylu pacjentów, ilu obecnie.

- W takiej sytuacji musielibyśmy zatrudnić dodatkowych lekarzy w celu utrzymania liczby wykonywanych świadczeń. Pytanie, co się bardziej opłaca: zatrudnienie personelu pomocniczego do prowadzenia dokumentacji czy przesunięcie tego obowiązku na specjalistów, wydaje się retoryczne - ocenia dyrektor Krukowska.

- Ponadto konieczne byłoby zagwarantowanie każdemu specjaliście dostępu do komputera z odpowiednim oprogramowaniem, umożliwiającym wprowadzanie danych, a to dodatkowe obciążenie dla budżetu szpitala - dodaje.

Tak biurokracja pożera czas

Prof. Mieczysław Komarnicki, kierownik Katedry i Kliniki Hematologii i Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, konsultant wojewódzki w dziedzinie hematologii, pokusił się o przeliczenie godzin poświęcanych przez lekarzy na czynności biurokratyczne.

Profesor ustalił, że samo tylko wypełnienie ankiety stosowanej u chorych na przewlekłą białaczkę szpikową leczonych inhibitorami kinaz w ramach terapeutycznego programu zdrowotnego zajmuje w ciągu roku dla każdego chorego blisko jedną godzinę.

- Pod opieką poradni hematologicznej w Poznaniu znajduje się obecnie ponad 100 chorych leczonych inhibitorami. Wynika z tego, że aby sprostać temu zadaniu należy poświęcić rocznie ponad 100 godzin pracy lekarza specjalisty - wyjaśnia hematolog.

W jego ocenie, pacjentów objętych tym leczeniem może być w Polsce około 1500. Na wypełnianiu jednej tylko ankiety zostanie zatem poświęconych w skali roku 1500 godzin pracy hematologów. Jednocześnie w poznańskiej poradni hematologicznej pacjenci czekają na przyjęcie kilka miesięcy.

Jak dodaje dyrektor Ryszard Wąsik, niemieckie badania mówią, że nawet 50 proc. czasu pracy lekarza pochłaniają czynności administracyjne.

Dlatego w szpitalu w Ustroniu lekarze zostali wyposażeni w dyktafony, na które nagrywają informację potrzebne do wypełnienia dokumentacji medycznej, które następnie wprowadzają do systemu sekretarki medyczne. Dzięki temu czas spędzony z pacjentem specjaliści poświęcają wyłącznie na zebranie wywiadu, zleceniu badań czy omówieniu leczenia.

Potrzebne szkolenia

Dyrektor Wąsik zaznacza także, że na Śląsku zaledwie w trzech szpitalach lekarze dysponują dyktafonami. W wielu lecznicach nie ma też sekretarek, co wynika przede wszystkim z niskiej świadomości roli sekretarki medycznej jako ważnego pomocnika organizacyjno administracyjnego lekarza.

Nie zawsze brak takich pracowników jest podyktowany polityką finansową zakładu. Jak przyznaje Ryszard Wąsik, nie istnieją także reguły dotyczące zasad wykonywania tego zawodu.

- Jeśli nie ma profesji, nie ma określonych uprawnień tej grupy, a to rodzi pewne ograniczenia w pracy - podkreśla nasz rozmówca i dodaje, że brakuje np. odpowiednich szkoleń.

- Z tego powodu pracowników zatrudnianych w charakterze sekretarek medycznych szkolimy sami. A są to osoby, które powinny reprezentować wysoki poziom kompetencji - mówi Joanna Krukowska.

Jak podkreśla dyrektor Krukowska, sekretarka medyczna musi dokładnie zapoznać się m.in. z przepisami dotyczącymi prowadzenia dokumentacji medycznej, terminologią i procedurami medycznymi. Mały błąd w dokumentacji może nieść ze sobą olbrzymie koszty dla szpitala, np. w sytuacji, gdy pojawi się w sprawozdawczości do Funduszu.

W opinii dyrektor Krukowskiej, profesjonalny system szkoleń dla sekretarek medycznych spowodowałby, że w szpitalach pojawiłoby się prawdopodobnie więcej takich pracowników.

 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH