Taki scenariusz jest możliwy, ponieważ medycy z Wojewódzkiego Podkarpackiego Szpitala Psychiatrycznego w Żurawicy złożyli wypowiedzenia po nieudanej batalii o podwyżki. Do zmiany decyzji nie przekonała ich także obietnica podniesienia stawek dyżurowych po godzinie 15.

Janusz Kołakowski, dyrektor szpitala, nie ukrywa, że z dziesięcioma lekarzami, którzy zostaną po odejściu kolegów, lecznica sobie poradzi. Znacznie groźniejsze byłyby natomiast kolejne żądania płacowe: placówka ma kontrakt o 0,5 mln zł mniejszy, niż w ub. r. - piszą Super Nowości.

- Musimy oszczędzać – przekonuje dyrektor Kołakowski. – Tym bardziej, że budżet został nadszarpnięty przez podwyżki dla pracowników. Cała załoga, w sumie 252 osoby, dostała w październiku ubiegłego roku po 120 zł. w zamian za zgodę się na restrukturyzację. Na razie zwolnień nie ma, ale niewykluczone, że część osób będzie wysyłana na bezpłatne przymusowe urlopy.

Na razie minimum obsady lekarskiej jest zabezpieczone. Wypowiedzenia złożyło 12 lekarzy, ale tylko 7 spośród nich może odejść.

Janusz Kołakowski wylicza, że 3 lekarzy specjalistów już nie chce się zwalniać, kiedy dowiedzieli się, że musieliby zwracać od 35 tys. zł do 60 tys. zł. Takie są bowiem koszty, jakie poniósł szpital, płacąc za ich specjalizację.

- Przez 3 lata muszą to odpracować, taka jest umowa - twierdzi dyrektor. Dodaje, że trwają też rozmowy z lekarzami z innych części Polski. Był nawet pomysł, by do Żurawicy sprowadzić specjalistów z Ukrainy, ale na przeszkodzie staje brak uprawnień potrzebnych do pracy w Polsce.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH