Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego im. Jana Pawła II w Krośnie nie odejdzie ze stanowiska, nie został też odwołany, czego domagali się lekarze - informuje Gazeta Wyborcza.

We wtorek (9 czerwca) dyrektor Mariusz Kocój spotkał się z lekarzami placówki i poinformował, że ze stanowiska nie zrezygnuje.

- Poinformowałem ich, że zarząd województwa po zapoznaniu się z sytuacją w naszym szpitalu pozytywnie ocenił moją pracę. Zarząd nie widzi powodów do odwołania mnie ze stanowiska. Wręcz przeciwnie, widzi sens w tym, co do tej pory zrobiłem w szpitalu. Ja również uważam, że nie mam powodów do tego, żeby podawać się do dymisji – mówi Kocój.

Jak twierdzi zarząd województwa ma pełne zaufanie do niego i jego zastępców.

- Zarząd ma pełne zaufanie także do moich zastępców. W sytuacji konfliktu czy zagrożenia dla szpitala zarząd mógłby nie zgodzić się na to, żebym udał się na urlop. Uznano jednak, że takiego zagrożenia nie ma, a ja mogę jechać na wypoczynek – dodaje dyrektor.

Przez najbliższe dwa tygodnie, w których dyrektora nie będzie, lekarze będą mogli przemyśleć, czy nie mogą dalej z nim współpracować. Jak czytamy w Gazecie Wyborczej, to właśnie złe relacje na linii dyrektor - lekarze są głównym zarzutem stawianym dyrektorowi Kocójowi przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Związek Zawodowy Lekarzy Anestezjologów.

Lekarze zarzucają dyrektorowi, że uniemożliwia im działanie, a z powodu jego postępowania i podejmowanych przez niego decyzji ze szpitala odeszło wielu specjalistów.

- To konflikt z zarządem związku lekarzy. A to, co robią teraz te związki, to szantaż. W szpitalu nie może być dwóch ośrodków decyzyjnych – zaznacza dyrektor.

Do prokuratury zostało złożone zawiadomienie, w którym dyrektor placówki oskarża związkowców o to, że naruszyli jego dobre imię.  - Ja wyciągam do lekarzy rękę. Jeśli kogoś publicznie obraziłem, jestem gotowy publicznie przeprosić, ale trzeba wszystko wyjaśnić - deklaruje.

Związkowcy podtrzymują swoje stanoiwsko. Współpracować z dyrektorem nie chcą.

- Podtrzymujemy swoje stanowisko, że możliwości współpracy z dyrektorem się wyczerpały. Chcemy marszałkowi województwa przedstawić nasze racje, a także dokumenty, które potwierdzą przykłady tego, jak dyrektor Kocój traktuje lekarzy. Są zdeterminowani, chcą złożyć wypowiedzenia -  mówi dr Paweł Wołejsza, szef OZZL w szpitalu.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH