Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia | 18-03-2009 14:25

Dyrekcja Szpitala Wolskiego proponuje utworzenie spółki pracowniczej, a nie kapitałowej

Personel i dyrekcja Szpitala Wolskiego w Warszawie chcą powołać spółkę pracowniczą, zamiast proponowanej przez władze Warszawy spółki kapitałowej. W ramach tworzenia spółki kapitałowej, wg. koncepcji władz stołecznych Szpital Wolski zostałby połączony ze Szpitalem Bielańskim. Dyrektor Szpitala Wolskiego, Marek Balicki uważa, iż to nie jest dobry pomysł i zapewnia, że pracownicy są w stanie przejąć odpowiedzialność za szpital.

Jak mówił podczas konferencji prasowej Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego połączenie szpitali byłoby niekorzystne dla jego placówki, poniewż Szpital Bielański jest lepiej doposażony przez miasto, ma inną strategię rozwoju, co przyczyni się do degradacji znaczenia Szpitala Wolskiego. Gdyby do tego doszło znowu mieszkańcy dzielnic Wola i Bemowo straciliby dostęp do specjalistycznych świadczeń szpitalnych.

Dlatego dyrekcja proponuje miastu założenie spółki pracowniczej, co uchroniłoby szpital m.in. od połączenia go ze Szpitalem Bielańskim.

- Jeżeli przekształcenie jest konieczne to proponujemy społeczne przedsiębiorstwo. Jesteśmy w stanie przejąć odpowiedzialność za szpital. Chcemy powołać spółkę z o.o., która będzie miala 1000 udziałów, każdy wyceniony na 50 zł. Wszyscy pracownicy dostaliby po taką samą ilość udziałów, oprócz dyrektora, który nie miałby udziału. Żadna z osób nie mogłaby mieć więcej niż 4 udziały i nie mogłaby ich zbyć w ciągu 10 lat. Zyski z działalności przeznaczane byłyby na działalność szpitala. Nie przewidujemy dywidendy - opowiadał o pomyśle Marek Balicki.

Większość pracowników szpitala już zadeklarowała chęć uczestnictwa w realizacji tego pomysłu.

- 88 proc. pracowników zadeklarowało, że chcą takiego rozwiązania. W poniedziałek zbierze się też Rada Społeczna Szpitala. Następnie przedstawimy tę propozycję władzom Warszawy - mówił Balicki.

Jak podał dyrektor majątek szpitala nadal byłby własnością miasta, które miałoby jedynie wydzierżawić go nowopowstałej spółce pracowniczej, która zarządzałaby jedynie majątkiem.

- Przedsiębiorstwo społeczne to lepsza forma niż spółka nastawiona na zysk - uważa dyrektor.

Zapewnia, że zmiana formy działalności nie odbiłaby się na sytuacji pracowników szpitala.

- Nie byłoby zmian w w sposobie zatrudnienia pracowników. Pracownicy występowaliby tu w dwóch rolach: pracowników i udziałowców, którzy mają kontrolę nad władzami spółki.

Do sformalizowania przedsięwziecia może dojść w ciągu miesiąca, ponieważ tyle potrzeba, jak tłumaczy dyrektor, do przeprowadzenia niezbędnych formalności.

Jak już podawaliśmy, zarząd m. st. Warszawy proponuje, aby 10 miejskimi szpitalami zarządzały cztery spółki.

Jarosław Kochaniak, wiceprezydent Warszawy, nie ukrywa, że łączenie miejskich placówek lecznictwa zamkniętego przyniosłoby znaczne oszczędności - około 31 mln zł rocznie. Jednocześnie lecznice prowadzone w formule NZOZ-ów i zarządzane przez spółki mogłyby sięgnąć po środki z rynku, obecnie dla nich niedostępne.

Na bazie dziesięciu miejskich szpitali miałyby powstać cztery wyposażone w majątek spółki ze 100 proc. udziałem miasta. W pierwszej znalazłyby się najlepsze lecznice, które zamiast długów generują przychody, tj. szpitale Wolski i Bielański. Druga spółka oznaczałaby połączenie znajdujących się w stosunkowo niezłej kondycji szpitali Grochowskiego i Czerniakowskiego, trzecia natomiast skonsolidowałaby najbradziej zadłużone szpitale, których zobowiązania reguluje obecnie miasto, tj. Praski i na Solcu. Do czwartej spółki trafiłby placówki jednoprofilowe: trzy szpitale ginekologiczno-połżnicze oraz Warszawski Szpital dla Dzieci.