Dwie kromki chleba i parówka - pacjenci fotografują szpitalne posiłki

Profil ''Posiłki w szpitalach'' na Facebooku, na którym zamieszczane są zdjęcia nadsyłane przez pacjentów lub ich rodziny, zgromadził już prawie 64 tys. fanów. Co jest powodem takiej popularności? Być może lubimy niesamowite historie. Oglądając niektóre zdjęcia posiłków trudno nie zareagować emocjonalnie.

Tomasz Krzemiński, twórca profilu ''Posiłki w szpitalach'', na pomysł, by ludzie nadsyłali zdjęcia swoich szpitalnych posiłków wpadł dwa lata temu, gdy w krótkim odstępie czasu był hospitalizowany na dwóch różnych oddziałach w Szpitalu Wojewódzkim w Tarnobrzegu.

- Niestety serwowane tam posiłki były tragiczne. Nie dało się tego jeść, za to w przyszpitalnym bufecie był ruch jak w dobrej restauracji. Po powrocie ze szpitala sprawdziłem, czy w innych szpitalach jest ten sam problem. Okazało się, że jest bardzo źle. Jedzenie w Tarnobrzegu to nie był pojedynczy przypadek. To problem większości szpitali w Polsce - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Tomasz Krzemiński.

Profil ''Posiłki w szpitalach'', który działa od 11 miesięcy, szybko zyskał sporą popularność.

- W pierwszym miesiącu istnienia stronę polubiło ponad 20 tys. osób. Zaapelowałem do fanów, by przysyłali zdjęcia posiłków, jakimi zostali "potraktowani" w polskich szpitalach. Przychodzi mnóstwo zdjęć - podkreśla Krzemiński.

Śniadania i kolacje wypadają ubogo
Warto podkreślić, że pacjenci przysyłają zdjęcia nie tylko kiepskiego jedzenia. Na profilu pojawiają się również zdjęcia, o których komentatorzy piszą ''super, nawet w domu nie jem tak dobrze''. Jednak przeważają fotografie bliżej niezidentyfikowanych substancji. Bo jak określić szaroburą kupkę czy bryzg czegoś zielonego... Jest też dużo zdjęć ubogich śniadań czy kolacji.

- To właśnie one zszokowały mnie najbardziej. Przykład: pół bochenka chleba i ćwierć kostki pasty przypominającej pasztet na jedną osobę - mówi pomysłodawca profilu.

Nie trzeba być specjalistą, żeby gołym okiem dostrzec niską jakość produktów. Biały jak ściana, zbity chleb, opuchnięte blade parówki, półprzezroczysty keczup, kosteczka masłopodobnej masy, połówka taniego serka topionego, salceson, kawałeczek pasztetówki.

Mgr Aneta Kościołek, dietetyk i nauczyciel akademicki przeglądając zdjęcia z ''Posiłki w szpitalach'', załamuje ręce.

- Posiłek składający się z pieczywa pszennego oraz kawałka sera topionego lub parówki z całą pewnością jest nieodpowiednio zbilansowany. Brakuje w nim pełnowartościowego białka, błonnika, a przede wszystkim witamin. Co więcej serek topiony czy kiepskiej jakości kiełbasa nie powinny być podawane w ramach diety łatwostrawnej i jej modyfikacji, a także osobom z chorobami układu krążenia, ale niestety jest to częstym błędem w wielu szpitalach - mówi Aneta Kościołek.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH