Duży może więcej. Czy na Mazowszu powstanie grupa zakupowa szpitali?

Jak wyliczają fachowcy, w zależności od skali przedsięwzięcia, oszczędności dla szpitali przy wspólnych zakupach sprzętu medycznego, aparatury, leków, materiałów eksploatacyjnych i usług mogą sięgnąć 25-40 procent. Pomysł wydaje się mieć spore szanse na powodzenie. Grupa szpitali mazowieckich, szukając oszczędności, postawiła sobie za cel doprowadzenie do konsolidacji zakupów.

Rolę przewodnika w skali ogólnopolskiej - lidera ds. organizacji grupy zakupowej na duża skalę chce na siebie przyjąć Związek Pracodawców Szpitali Samorządowych Województwa Mazowieckiego.

Grupa szpitali mazowieckich, szukając oszczędności, postawiła sobie za cel doprowadzenie do konsolidacji zakupów szpitalnych. Jej efekt będzie tym większy im większa będzie ilość członków grupy i skala zakupów.

Dlatego Wojciech Kaszyński, prezes Zarządu Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego w Siedlcach Sp. z o.o., oraz Jarosław Rosłon, dyrektor Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie, prezes Związku Pracodawców Szpitali Samorządu Województwa Mazowieckiego, zwrócili się do szefów lecznic z propozycją utworzenia ogólnopolskiej grupy zakupowej.

Odważni poszukiwani
- W kraju nie testowaliśmy jeszcze takiego wspólnego przedsięwzięcia w praktyce. Ze względów prawnych, postanowiliśmy od razu rozpocząć działalność w większej grupie z tego względu, że chcemy aby rolę operatora przejęła firma zewnętrzna, mająca na tym polu już doświadczenie - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Wojciech Kaszyński.

Jak dodaje, w Polsce są malutkie grupy zakupowe na Dolnym Śląsku, które świetnie sobie poradziły, osiągając do 40 proc. oszczędności. Inicjatorzy pomysłu na Mazowszu chcą tworzyć grupę obejmującą kilkadziesiąt szpitali. Na początek chcielibyśmy aby było to 50-60 placówek.

Zdaniem Kaszyńskiego, przygotowanie grupy od strony formalno-prawnej do działania, zarówno tej obejmującej jedynie szpitale marszałkowskie, jak tej mającej charakter ogólnopolski, wymaga takiego samego nakładu pracy.

Oddźwięk na apel o przyłączenie się do grupy jest ogromny. Wliczając rozmowy z organizacjami, reprezentującymi szpitalne placówki, można powiedzieć że zainteresowanych jest blisko 300 szpitali.

- Mamy sporo zapytań, próśb o zaprezentowanie jak w praktyce ma wyglądać idea takiej grupy zakupowej. Na dzisiaj mamy około 40 deklaracji placówek, które chcą przystąpić do projektu. Moim marzeniem byłoby stworzenie dużej grupy zakupowej, takie jakie są w Niemczech, Hiszpanii, Francji czy we Włoszech, ale jestem realistą. Oceniam, że na samym początku tych odważniejszych będzie około 50-60 - rozważa Kaszyński.

Zyska szpital, zarobi operator
Poza akcesem do grupy zakupowej, wszelkimi sprawami formalnymi związanymi z upoważnieniami do reprezentacji, istotą projektu jest dokładne rozpoznanie potencjału zakupowego wszystkich szpitali - członków grupy, we wszystkich zakresach. Od rzetelnej analizy siły nabywczej (także wypłacalności, płynności finansowej) po unifikację asortymentu w zakresie nazewnictwa, opisu, wymagań oraz warunków organizowania przetargów.

Według pomysłodawców, realizacją już samych przetargów, kwestią rozliczeń, logistyką ma zajmować się wyłoniony operator zewnętrzny, którego zyskiem ma być część różnicy w cenie zakupu dla pojedynczego szpitala, a ceną uzyskaną dla grupy.

Jak zapowiadają inicjatorzy projektu, już po uzyskaniu znaczącego obniżenia cen zakupu, operator zewnętrzny grupy będzie otrzymywał wynagrodzenie od każdego ze szpitali - członków grupy jako określony odsetek wartości zakupów realizowanych przez placówkę medyczną.

Tworzenie grup zakupowych dla placówek medycznych bardzo dobrze ocenia dr Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku medycznego.

- Zastanawiać może tylko fakt dlaczego tak późno zaczynają się realizować te pomysły. Tam gdzie szpitale mają jednego właściciela, takie grupy zakupowe powinny być absolutnie kanonem działania na rynku. Jeśli mają wielu właścicieli, to sytuacja jest trudniejsza, bo zaczynają konkurować ze sobą. Ale oczywisty jest w działalności gospodarczej efekt skali, który przynosi wymierne, ekonomiczne korzyści - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Kozierkiewicz.

Nie tylko cena
Ekspert zakłada, że tworzenie platform zakupowych w ochronie zdrowia zacznie się rozpowszechniać. Ważne jest powodzenie pierwszych tego rodzaju inicjatyw. Jeśli te szpitale potwierdzą korzyści ze wspólnego występowania wobec dostawców, to temat podejmą następne.

Tu jednak trzeba poczynić istotne zastrzeżenie. W handlu prosty mechanizm, polegający na uzyskiwaniu lepszych warunków dostaw przy większych zakupach stał się standardem wykorzystywanym przez przedsiębiorstwa prowadzące własne sieci detaliczne.

O ile jednak w dużych sieciach handlowych, czasem za śmieszną cenę, można kupić produkty podobne, przysłowiowy erzac, ustępujący jakością „oryginałowi" i większej szkody to nikomu nie czyni, to w przypadku płaszczyzny medycznej tak już być nie musi. W ochronie zdrowia rygorystyczne stosowanie kryterium ceny nie zawsze może wyjść nam na zdrowie.

Otwarte pozostaje pytanie, jak zareagują na powstawanie platform zakupowych na medycznym rynku producenci wyrobów medycznych, leków. Czy jest to w ich interesie? Czy powstanie tak dużego operatora nie wpłynie na strukturę rynku i pojawi się na nim monopolista, który spowoduje jego zachwianie?

To zmieni rynek
Można niemal z pewnością założyć, że firmy sprzedające wolą mieć rozproszonych klientów. Wolą dywersyfikować rynek kupujących, bo to zwiększa szansę na sprzedaż, a z drugiej strony upusty przy pojedynczych transakcjach nie muszą byś duże.

- Trzeba także założyć, że platformy zakupowe mogą naruszyć wiele interesów. Ich funkcjonowanie na rynku będzie wyzwaniem dla dostawców, ale proces powstawania takich grup zakupowych dla szpitali, to bez wątpienia słuszny kierunek - stwierdza Kozierkiewicz.

Dla producentów wyrobów medycznych platformy zakupowe mogą stanowić spore zagrożenie dla przyjętych planów sprzedaży, bo zmuszą do obniżania cen.

- Jeśli platformy zakupowe powstaną, będziemy chcieli widzieć w nich partnera. Jeśli jednak jedynym wyznacznikiem organizowanych przez takie grupy przetargów będzie kwestia ceny, to z pewnością na tym stracimy - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Katarzyna Wronka z działu sprzedaży Polfy Lublin, producenta wyrobów medycznych.

Za każdym przetargiem organizowanym w imieniu takiej grupy będą stały ogromne pieniądze.

- Obawiam się, że wtedy będziemy mieli, jako pojedyńcza firma, mniejsze szanse. Konkurencja będzie schodziła z ceny. My produkujemy w Polsce i z tego powodu obniżenie ceny możliwe jest tylko do pewnej granicy. Jeżeli to tworzenie grup zakupowych sprowadzi się tylko do wywołania „wojny cenowej", to nie będziemy w dobrej sytuacji - dodaje Wronka.

Porozmawiamy za rok
Jak deklaruje natomiast Polfa Łódź, powstanie dużej szpitalnej grupy zakupowej nie stwarza dla tej firmy żadnego problemu.

- Naszymi odbiorcami w 99 procentach są apteki, więc nie będziemy mieli styczności z takimi grupami zakupowymi - stwierdza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Beno Dolzan, dyrektor działu sprzedaży i marketingu w Polfie Łódź.

Jak twierdzą pomysłodawcy stworzenia ponadregionalnej grupy zakupowej, uzyskanie pierwszych wymiernych korzyści przez członków grupy może być dla nich odczuwalne w II połowie przyszłego roku.

- Najpierw czeka nas wyłonienie zewnętrznego operatora, który być może powstanie z wykorzystaniem i przy udziale firm zagranicznych, które mają w tej materii doświadczenie. Samo przygotowanie przetargów na tak dużą skalę jaką przewidujemy może potrwać kilka miesięcy. Chociaż wszyscy chcieliby jak najszybciej oszczędzać, to nie należy postępować zbyt pochopnie - stwierdza Wojciech Kaszyński.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH