Marcin Kaczmarzyk był w szkockim Livingston, gdzie przymierzył najnowocześniejszą na świecie bioniczną protezę ręki. Własną dostanie najprawdopodobniej na przełomie sierpnia i września.

Życie Marcina, studenta budownictwa Politechniki Rzeszowskiej, legło w gruzach 13 grudnia 2007 roku. Kiedy wieczorem wrócił do swojego pokoju, usiadł przy biurku i zapalił lampkę, potężny wybuch wstrząsnął mieszkaniem burząc ścianę działową między pokojami. Marcin w swoim pokoju przechowywał różne chemikalia, które służyły mu do robienia doświadczeń (w tym do wytrawiania meteorytów, którymi się interesował) i prawdopodobnie to ich wymieszane opary stały się mieszanką wybuchową.

Marcin przeżył, ale stracił lewą rękę, lewe oko, prawe oko wymagało wielu operacji. Po wybuchu miał także straszliwie poszarpany brzuch i poranione nogi. Tragedia Marcina wstrząsnęła wszystkimi, którzy go znali.

Na szczęście przyjaciele ze studiów i rodzina nie załamali rąk. Dzięki nim Marcin odzyskał chęć życia i wolę walki. Przyjaciele zaczęli zbierać pieniądze i dlatego Marcin mógł wyjechać do Szkocji i przymierzać supernowoczesną protezę, demonstracyjny egzemplarz protezy produkowanej przez amerykańską firmę Touch Bionics.

W Livingston Marcin spotkał się z przedstawicielami firmy. Przede wszystkim dokonali dokładnych pomiarów jego lewej ręki, która będzie protezowana. W USA już rozpoczęła się jej budowa. Marcin dostanie ją na przełomie sierpnia i września.

Niektóre zalety protezy bionicznej to niezależny ruch wszystkich pięciu palców, ma dwie powłoki imitujące skórę, możną nią przenosić ciężar do 20 kilogramów, a na każdym palcu z osobna po 8 kilogramów. Ma także zaprogramowanych kilka podstawowych chwytów, np. trzymanie kubka czy uścisk dłoni. Daje możliwość niezależnego poruszania wszystkimi palcami.

Kilka dni temu Marcin odwiedził prof. Jerzego Szaflika, kierownika kliniki okulistyki Akademii Medycznej w Warszawie. Profesor roztoczył wizję zastosowania u Marcina potylicznego implantu wzroku. Dzięki niemu mógłby w miarę normalnie widzieć. Na to trzeba jednak jeszcze poczekać do dwóch lat. To urządzenie elektroniczne, które rejestruje obraz i przekazuje w postaci odpowiednich impulsów do ośrodka wzroku w mózgu. Na razie Marcin ma już odbudowaną twarz. Pilnie potrzebne są kosmetyczne protezy oczu, by Marcin mógł wreszcie zdjąć ciemne okulary.

Obecnie Marcin Kaczmarzyk jest w szpitalu w Trzebnicy, gdzie wykonywano rekonstrukcję prawej dłoni. Ma już za sobą przeszczep lewej błony bębenkowej, nareszcie normalnie słyszy. Prawa będzie przeszczepiona prawdopodobnie we wrześniu. Te wszystkie zabiegi były refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH