Dyrektorzy wrocławskich lecznic poinformowali pisemnie Narodowy Fundusz Zdrowia, że nie zaakceptują wyceny punktu na poziomie 51 zł. Minimalną stawką, którą mogą przyjąć, jest kwota 56 zł. Informację o swojej decyzji przesłali także do Ministerstwa Zdrowia.

Zgodnie z ustaleniami ustawy z 22 lipca 2006 r. o przekazaniu środków finansowych świadczeniodawcom na wzrost wynagrodzeń w ZOZ-ach, w obowiązujących od stycznia 2009 r. kontraktach nie będzie już uwzględniony drugi strumień finansowania, którym, obok środków na leczenie, były w ciągu ostatnich dwóch lat środki na podwyżki dla pracowników. Fundusz zamierza zrekompensować to lecznicom podnosząc cenę punktu o 3 zł: z 48 do 51 zł. Ta rekompensata jest jednak, zdaniem menedżerów, zdecydowanie za niska i zmusi dyrektorów szpitali do zadłużania placówek.

- Tracimy już obecnie na JGP, a jeśli Fundusz nie podniesie ceny punktu, stracimy w 2009 r. blisko 30 mln zł – ocenia Piotr Pobrotyn, kierujący Akademickim Szpitalem Klinicznym we Wrocławiu. – Nie mogę zgodzić się na perspektywę zwalniania pracowników i ograniczania przyjęć pacjentów.

- NFZ uważa, że zarobimy przyjmując więcej pacjentów, niż dotychczas, ale musielibyśmy mieć wówczas więcej lekarzy, a więc większe koszty – mówi Janusz Jerzak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu.

Specjalistyczne Centrum Medyczne w Polanicy-Zdroju zostało otwarte trzy lata temu. Jego kontrakty z płatnikiem były od początku zaniżone. Placówka wykorzystuje obecnie nie więcej, jak 60 proc. swojego potencjału, nie trzeba zatem dodawać, że już dziś ma problemy i nie może sobie pozwolić na dalsze zaniżanie umów.

- Załóżmy że zaczyna obowiązywać ustawa o ZOZ-ach i SPZOZ-y przekształcają się obligatoryjnie w spółki prawa handlowego – przewiduje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl  Krzysztof Wywrot, dyrektor lecznicy. – W realiach spółki nie może być mowy o podpisaniu kontraktu, jaki proponuje Fundusz, ponieważ jej prezes nie ma prawa kontraktowania świadczeń przynoszących stratę. Tymczasem wycena 51 zł za punkt uruchamia całą lawinę strat.

Krzysztof Wywrot ze szczególną uwagą będzie śledził losy nowego kontraktu dla Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, który – ze względu na swoje wyposażenie – jest chlubą lecznicy, ale także generatorem największego deficytu.

- Dobowa stawka dla SOR-u wynosi obecnie 5,5 tys. zł, podczas gdy minimum realnych kosztów to 7 tys. zł – szacuje dyrektor. – W efekcie oddział jest, licząc od początku roku,  „pod kreską” na kwotę 900 tys. zł i ciągnie w dół cały szpital. Każda kontrola NIK może zarzucić mi podpisanie umowy na szkodę lecznicy, ale z drugiej strony naszym zadaniem jest leczenie i ratowanie życia, a szpital leży przy drodze międzynarodowej o dużym natężeniu ruchu i działalność SOR-u jest absolutną koniecznością. Tym razem płatnik musi to zrozumieć.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH