NFZ obarczył wczoraj (8 stycznia) winą za zamieszanie w opiece specjalistycznej na Dolnym Śląsku świadczeniodawców, którzy popełnili dużą liczbę błędów w formularzach ofertowych. Zapowiedział także, że nie będzie w związku z tym zmian personalnych w Dolnośląskim Oddziale Wojewódzkim NFZ, czego zażądała wcześniej minister zdrowia Ewa Kopacz. Dla dyrektorów dolnośląskich placówek nie ulega natomiast wątpliwości, że odpowiedzialność za totalny chaos ciąży na płatniku, który dostarczył zły program komputerowy, utrudniający normalne kontraktowanie.

- Fundusz nie wskazuje palcem na świadczeniodawców, jako na winnych, chcemy tylko wyjaśnić, że wiele placówek wypełniło jednak formularze ofertowe bez błędów i bez problemu podpisało kontrakt - mówi dziś (9 stycznia) portalowi rynekzdrowia.pl Edyta Grabowska-Woźniak, rzecznik Centrali NFZ. - O ile w Wielkopolsce konkurs został unieważniony ze względu na ogromną liczbę błędów w ofertach, o tyle Centrala Funduszu zdecydowała, że na Dolnym Śląsku, gdzie nieprawidłowych ofert było znacznie mniej, nie ma sensu odbieranie kontraktu tym, którzy już go podpisali. Uznaliśmy, że pozostali mogą negocjować swoje umowy w styczniu br. Tym bardziej, że POZ działała normalnie. Można było uzyskiwać skierowania na badania i przedłużać recepty na specjalistyczne leki.

Od 1 stycznia 2009 r. ponad połowa przychodni specjalistycznych na Dolnym Śląsku została bez umów z Funduszem, co oznacza, że znacznej części mieszkańców regionu odcięto drogę do specjalistycznej opieki zdrowotnej. Tysiące pacjentów odchodziło z kwitkiem spod gabinetów kardiologów, okulistów, chirurgów lub neurologów, ponieważ NFZ zapowiedział, że nie zapłaci przychodniom za leczenie.

Tak było m. in. w Akademickim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. Ani jedna z jego 63 poradni specjalistycznych nie podpisała kontraktu na 2009 r. Podobna sytuacja miała miejsce w Dolnośląskim Centrum Medycznym Dolmed, gdzie na 16 poradni jedynie 3 podpisały umowy z płatnikiem. Pacjentom pozostawiono zatem wybór: albo wizyta płatna (cena do 100 zł) albo oczekiwanie na nowe terminy.

Zdzisław Średniawski, wicewojewoda dolnośląski, wystąpił z propozycją, aby Fundusz aneksował umowy z poradniami z 2008 r. do czasu podpisania nowych kontraktów, a Ewa Kopacz poleciła prezesowi NFZ podjęcie decyzji umożliwiających specjalistom normalną pracę. W tej sytuacji dolnośląski oddział NFZ zdecydował, że jednak zapłaci poradniom za leczenie pacjentów, mimo iż ich świadczenia nie są jeszcze zakontraktowane.

Na tym się jednak nie skończyło. Ewa Kopacz zażądała bowiem od prezesa Funduszu Jacka Paszkiewicza wyciągnięcia konsekwencji służbowych wobec Krzysztofa Dworaka, dyrektora Dolnośląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Ale choć prezes Paszkiewicz spotkał się 8 stycznia z dyrektorami oddziałów wojewódzkich Funduszu z całej Polski w celu omówienia przebiegu konkursów na świadczenia medyczne w 2009 roku, to żadnych decyzji personalnych nie podjął.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH