Dodatkowe 3 procent wartości kontraktu zachęci do podnoszenia jakości świadczeń?
- Marzena Sygut, Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia
- 27-10-2011 23:53
Wiceminister zdrowia Cezary Rzemek
Finansowe premiowanie wysokiej jakości usług medycznych oraz określenie przez Agencję Taryfikacji, czym jest gotowość placówki do udzielania świadczeń, którą powinien uwzględniać NFZ podczas kontraktowania. Wprowadzenie m.in. takich regulacji zapowiada resort zdrowia za sprawą dwóch z sześciu projektów ustaw, którymi ma zająć się Sejm w nowej kadencji.
Planowane przez ministerstwo rozwiązania były przedmiotem jednej z sesji podczas VII Forum Rynku Zdrowia (24-25 października 2011 r.). Dyskusja dotyczyła projektu ustawy o jakości w ochronie zdrowia oraz zmiany ustawy o świadczeniach - w zakresie dotyczącym m.in. rachunku kosztów i powołania Agencji Taryfikacji Świadczeń Opieki Zdrowotnej.
Francuski przykładPierwszy z projektów określa m.in.:
• zasady funkcjonowania systemu monitorowania i oceny jakości świadczeń
• zasady funkcjonowania, organizację i zadania Agencji ds. Jakości w Ochronie Zdrowia i Rady Akredytacyjnej przy prezesie Agencji
• wewnętrzny system zarządzania jakością
• system akredytacji w ochronie zdrowia
• zasady przeprowadzania przez Agencję zewnętrznej oceny świadczeniodawców przez Agencję.
W obszernym uzasadnieniu projektu tej ustawy (w ramach konsultacji zostanie umieszczony na stronie Ministerstwa Zdrowia) powołano się m.in. na przykład Francji, gdzie wprowadzono obowiązek uzyskania akredytacji - jako warunek dopuszczający do kontraktowania w ramach systemu publicznego.
„W Polsce nie prowadzi się jednolitej i uporządkowanej polityki mierzenia i promowania jakości w ochronie zdrowia” - czytamy w uzasadnieniu.
To musi kosztować- Dobrze, że powstał projekt tej ustawy. Jednak wydaje się, że pewne akredytacje powinny być elitarne, bo gdyby były powszechne, mogłyby doprowadzić do obniżenia standardów - mówiła podczas debaty na VII Forum Rynku Zdrowia Agnieszka Pachciarz, prezes zarządu Pleszewskiego Centrum Medyczne Sp. z o.o.
I dodała: - Mam nadzieję, że tym, którzy jakość podnoszą, będzie się lepiej płacić. Ponieważ jakość kosztuje i to dużo.
- W projekcie ustawy jest zapis, że jeżeli ktoś osiągnie poziom akredytacji wymagany przez Agencji ds. Jakości, będzie otrzymywał dodatkowe 3 proc. wartości kontraktu z NFZ - zaznaczył wiceminister zdrowia Cezary Rzemek. - Chodzi o to, żeby stać nas było na inwestowanie w jakość. To będzie wiązało się także z bezpieczeństwem pacjentów, ale i lekarzy.
Zacznie się wielkie liczenie?Druga z omawianych w trakcie panelu ustaw - o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej - dotyczy m.in.:
• standardu rachunku kosztów
• taryfy świadczeń
• utworzenia Agencji Taryfikacji Świadczeń Opieki Zdrowotnej
• wyboru grupy świadczeniodawców spełniających określone kryteria (rzetelność i spójność przekazywanych danych)
• gromadzenia i obróbki przez Agencję danych kosztowych pozyskanych od ok. 10 proc. świadczeniodawców - na podstawie umów zawartych z Agencją Taryfikacji.
Zamiarem Ministerstwa Zdrowia jest, aby ustawa wprowadziła „obiektywne oraz przejrzyste mechanizmy wyceny określonych w taryfie świadczeń, co przyczyni się do urealnienia wycen”.
Czas pokaże, czy przewidywane rozwiązania położą kres, tak często krytykowanego w środowisku medycznym przeszacowania, a szczególnie - niedoszacowania procedur.
Jak to się robiCezary Rzemek podkreślał, że aby zebrać koszty i wycenić wszystkie usługi, trzeba mieć wiedzę: - Niestety, obecnie przesyłane rachunki kosztów, jakie sporządzają szpitale, są dosyć ogólne, a biegli różnie podchodzą do różnych wycen kosztów. Dlatego dane, które spływają do CSIOZ i MZ nie są wystarczająco spójne. Duże rozbieżności pojawiają się nie tylko pomiędzy regionami, ale i szpitalami.
Zadaniem Agencji Taryfikacji będzie m.in. edukacja w zakresie rachunku kosztów (np. jak przypisywać koszty do poszczególnych świadczeń i w jaki sposób potem przekazywać je do Agencji). Wybór podmiotów, które będą brały udział w tym „raportowaniu”, nastąpi dopiero po ich zweryfikowaniu przez Agencję.
- Będą to nie tylko szpitale publiczne, ale na początku muszą to być placówki mające kontrakt z NFZ - tłumaczył Cezary Rzemek. - Agencja określi i opublikuje wyceny, które płatnik będzie zobowiązany wdrożyć w kolejnych kontraktowaniach.
Deklaracje i obawyPiotr Pobrotyn, dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, stwierdził, że jest orędownikiem racjonalnego rachunku kosztów:
- Już deklarujemy, że nasz szpital chciałby brać udział w tym przedsięwzięciu - zapewniał. - Od czterech lat osiągamy dodatni wynik finansowy. Ciągle zadaję sobie pytanie - czy optymalizuję koszty i leczę racjonalnie, a może oszczędzam na pacjencie i nie daję mu tego, co mógłbym. A może jestem rozrzutny, bo mój wynik finansowy mógłby być lepszy?
- Dlatego uważam, że rozporządzenia koszykowe powinny znacznie wyprzedzać to, co my robimy obliczając rachunki kosztów - powiedział dyrektor Pobrotyn.
Dodał, że zebrane przez Agencję rachunki kosztów mogą nie być miarodajne, gdyż dla wielu specjalności standard postępowania medycznego - a co za tym idzie - standard kosztowy, nie jest taki sam.
- Polskie towarzystwa naukowe powinny opracować standardy postępowania medycznego, a minister zdrowia usankcjonować je w postaci rozporządzeń, abyśmy w oparciu o te regulacje weryfikowali nasze koszty - mówił Piotr Pobrotyn.
Wskazane ujednolicenieZdaniem Agnieszki Pachciarz ujednolicenie rachunku kosztów jest wskazane, gdyż wyceny w ramach JGP nie były oparte na rzetelnej analizie: - Poruszaliśmy się więc pewnej fikcji finansowej. Interesuje mnie jednak przydatność i cel liczenia tych kosztów. Jak to będzie wykorzystane? - pytała.
- Mam pewne obawy, czy powinniśmy aż tak dalece pokazywać swoje koszty, bo nie wiem, czy nie dojdzie np. do obniżenia wycen już doszacowanych - wyraziła wątpliwość prezes Pleszewskiego Centrum Medycznego.
- Sama idea zawarta w projekcie ustawy jest jak najbardziej słuszna, oby tylko coś z tego dobrego wynikało, m.in. jasno określony koszyk. Teraz jest w nim wszystko - stwierdziła Agnieszka Pachciarz.
Przypomniała, iż zbliża się moment wejścia w życie tzw. rozporządzenia transgranicznego: - Jest już precedensowe orzeczenie z 2010 roku, dotyczące bułgarskiego przypadku, gdzie europejski trybunał uznał, że jeżeli pacjent nie może się spodziewać określonych procedur w swoim kraju, to ma prawo - bez konsultacji ze swoim płatnikiem - szukać tej procedury na terenie innego państwa.
- Stąd wniosek, że legislacja europejska domaga się koszyka z konkretnie wymienionymi świadczeniami finansowanymi ze środków publicznych - zaznaczyła prezes.
Bez przeszacowania lub niedoszacowaniaCezary Rzemek wyjaśniał, że należy wypracować odpowiedni schemat całej procedury leczenia i dopiero wtedy ją wycenić.
- To potrwa, ale mam nadzieję, że dyrektorzy szpitali będą zadowoleni z wyników - stwierdził wiceminister zdrowia. - Rzetelny rachunek kosztów pozwoli na prawdziwe negocjacje z NFZ. Nie w obecnej formie, ale na podstawie rzeczywistych danych, jakie spływają od świadczeniodawców.
- Wtedy nie będzie mowy o części niedoszacowanej i przeszacowanej. Czy wyceny tych znacznie obecnie przeszacowanych procedury się zmniejszą? Na pewno tak, ale też w górę pójdą te niedoszacowane. To sprawi, że większość szpitali będzie się bilansować - powiedział Cezary Rzemek.
Szefowie szpitali chcieli także wiedzieć, czy w tworzeniu wycen będą brane pod uwagę także koszty utrzymywania przez lecznice gotowości do udzielania świadczeń.
Wiceminister zdrowia zapowiedział, że Agencja Taryfikacji będzie określać, co to jest gotowość, którą wymusza de facto płatnik, a czym jest jest niewykorzystanie czasu pracy.
Pełne relacje ze wszystkich dyskusji panelowych podczas VII Forum Rynku Zdrowia - w listopadowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.
Czytaj więcej:
rachunek kosztów | akredytacja w ochronie zdrowia | jakość świadczeń zdrowotnych | VII Forum Rynku Zdrowia
1) Do szkoleń warsztatowych włączono tylko wielkie szpitale (głównie kliniczne), i pewnie tak samo będzie z wyborem świadczeniodawców do rachunku kosztów. A co ze szpitalami powiatowymi, w których struktura kosztów wygląda jednak trochę inaczej?
2) Na ww. szkoleniu jeden z ekspertów właśnie wyjaśniał różnice między gotowością, a niewykorzystaniem zasobów. Wg Pani dr jak mam np. przewoźny aparat RTG którego wymaga NFZ, a które jest mi do niczego nie potrzebne (bo mam pracownie RTG na miejscu) to nie jest gotowość tylko marnotrawstwo, bo przecież mogę ten aparat wykorzystać do czegoś innego...
Do czego, tego już Pani dr nie potrafiła powiedzieć....
Jeśli więc tak będzie wyglądać wycena procedur i liczenie kosztów, jak wygląda obecna wykładnia NFZ, to będzie nam wszystkim jeszcze weselej niż teraz ....