Dobra zmiana? Kontrole NFZ mają być krótsze i mniej opresyjne Kontrole powinny być krótsze, bardziej treściwe i wskazywać na to, co szpital lub przychodnia powinny poprawić w swoim funkcjonowaniu. Fot. PTWP

Jest rzeczą oczywistą, że płatnik musi kontrolować jak są realizowane przez niego kontraktowane świadczenia. Jednak cel i sposób wykonywania kontroli przez Fundusz budził często sprzeciw. Nowy prezes NFZ zapowiedział zmiany - kontrole mają być krótsze i bardziej prewencyjne.

Dotychczasowe kontrole NFZ nierzadko wzbudzały protest kontrolowanych - ze zrozumiałych względów raczej cichy. W praktyce, mimo że wiele spraw związanych z kontrolami Funduszu kończyło się w sądzie, który często rozstrzygał na korzyść świadczeniodawcy, to generalnie „pójście na udry” z wszechwładnym, trzymającym pieniądze Funduszem, było mało opłacalne.

Tylko w 2015 roku oddziały Funduszu przeprowadziły 2095 kontroli u świadczeniodawców, z czego 1024 planowych, a 1071 doraźnych. Te ostatnie przeprowadzane są m.in. na skutek donosów, doniesień prasowych, zawiadomień. Najwięcej kontroli przeprowadzono w szpitalnictwie (679), następnie w lecznictwie ambulatoryjnym (361), POZ (274) oraz leczeniu stomatologicznym (260).

Skutkiem tych pond 2 tys. kontroli przeprowadzonych przez inspektorów Funduszu był „przychód” płatnika w wysokości bez mała 136 mln zł. Czyli na jedną kontrolę przypadło - statystycznie licząc - prawie 65 tys. zł zwracanych przez świadczeniodawców do kasy NFZ. Ile z tych pieniędzy, na skutek decyzji sądów, wróciło lub może wrócić (ze względu na przewlekłość postępowań sądowych) do świadczeniodawców, raport Funduszu dotyczący kontroli przeprowadzonych w 2015 roku już nie ujmuje.

Często świadczeniodawcy odnosili wrażenie, że opresyjne kontrole Funduszu były dodatkowym źródłem wpływu pieniędzy do kas oddziałów, bo nikt w nich nie ukrywał, że są one ponownie redystrybuowane na kolejne świadczenia.

Kary niewspółmierne do przewinień
Jak podkreślają dyrektorzy placówek medycznych, często Fundusz kontroluje "to, co chce i co może przynieść mu korzyści w postaci kar". Według nich są to także obszary, które nie mają wpływu, na jakość wykonywanych świadczeń. Wysokość kar natomiast jest niewspółmiernie wysoka do przewinień.

- Kara procentowo zależy od wielkości kontraktu, a nie od wartości zakwestionowanych nieprawidłowości. Na przykład, jeżeli wartość stwierdzonych nieprawidłowości NFZ wycenia na 1000 zł to kara jest w wysokości 30 tys. zł. Wygląda to tak jakby płatnik chciał zarabiać na szpitalach - stwierdza Bogusław Poniatowski, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

- Problemem przede wszystkim jest to, że kontrole w żaden sposób nie są nastawione na prewencję. Mają zasadniczo charakter opresyjny. Jednym słowem ich zadaniem jest wykrycie jak największej liczby nieprawidłowości, a co się z tym wiąże, nałożeniem wysokich kar finansowych oraz żądaniem zwrotu funduszy za wykonane świadczenia - stwierdza Barbara Bulanowska, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH