Dlaczego NFZ nie płaci za nadwykonania

  • Marek Wesołowski
  • 2009-10-27 06:00:00

Szpitale „komercyjne” i publiczne pozostaną na łasce i niełasce jedynego płatnika.

Zadłużenie naszych szpitali wynikające z nadwykonań w tym roku szacowane jest na ponad 1 miliard złotych. Suma olbrzymia, ale możliwa do przewidzenia, bo podobna do wyniku za 2008. Pani minister Ewa Kopacz w ciągu ostatnich kilku miesięcy zwodzi szpitale obiecując pełną zapłatę za nadwykonania, potem się wycofując, żeby wreszcie kilka dni temu skonstatować, że zostanie przekazana kwota 560 mln. To pokryje może 50% nadwykonań.

Zgodnie z zaleceniem MZ kwota ta w pierwszym rzędzie ma być przeznaczona na przypadki nagłe i ratujące życie. Wydaje się, że po tym wszystkim niedopłata wyniesie co najmniej 500 mln złotych.

Co to oznacza dla pacjentów?
NFZ płaci za leczenie jednego pacjenta średnio 2 600 zł. Z prostego podziału wynika, że Fundusz nie chce zapłacić za leczenie blisko 200 000 pacjentów!

Można to również przedstawić inaczej. Przyjmując za CSIOZ (przybudówka Ministerstwa Zdrowia), że średni czas pobytu pacjenta w szpitalu wynosi 7 dni, a obłożenie ok. 70%, można wyliczyć, że 500 mln złotych odpowiada rocznemu utrzymaniu ponad 6 500 łóżek lub 17 szpitali 400-łóżkowych.

Wszystkie szpitale w Polsce leczą z własnej kieszeni 200 000 pacjentów! Z takim kamieniem u szyi rzeczywiście trudno wyjść na swoje.

Żeby Państwo mieli pełny obraz paradoksu. Polskie szpitale – ze wszystkimi ich problemami, z utyskiwaniem na publiczną niegospodarność, brak ekonomicznego podejścia, etc., znajdują środki na leczenie 200 000 z nas, a NFZ, obracający pieniędzmi z naszych składek, nie jest skłonny zapłacić za to i szpitale w ramach swojej „niegospodarności” leczą nas za darmo. Czapki z głów!

I jeszcze jedna uwaga. Kwoty płacone za leczenie jednego pacjenta przez NFZ są żenująco niskie. Czy mamy w takim razie zbyt dużo łóżek szpitalnych?

W porównaniu z innymi krajami europejskimi plasujemy się trochę powyżej środka stawki. Niemcy – ok. 6 łóżek na 1000 mieszkańców, Francja – niecałe 4, podobnie Włochy i Anglia, Skandynawowie – ok. 2,5. Polska – ok. 4,5.

Mydlenie oczu
Czyli, że możemy redukować? I tak, i nie. Bo z Europy widzimy wskaźniki ostrych łóżek, które są obudowane armią łóżek opieki długoterminowej, paliatywnej. Tego w Polsce nie ma i często „ostre” szpitale muszą przejmować tę rolę. Zresztą nie liczba łóżek jest problemem. Chodzi o finanse.

W przeliczeniu na siłę nabywczą wydajemy na opiekę zdrowotną na obywatela 4 razy mniej niż Niemcy czy Francja. A przecież nasza służba zdrowia NIE jest 4 razy gorsza! Okazuje się, że jesteśmy mistrzami niskich kosztów w medycynie.

Wszelkie próby uzdrowienia polskiej służby zdrowia przez lepsze zarządzanie, komercjalizację, niewidzialną rękę rynku przy równoczesnym zablokowaniu rynku ubezpieczeń zdrowotnych są jedynie mydleniem oczu.

    • Strona:
    • 1
    • 2
    • 3

reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetarów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Odwiedź nasze
pozostałe portale:
wnp.pl portalspozywczy.pl dlahandlu.pl rynekaptek.pl portalsamorzadowy.pl nasze-zyski.pl
Inne
wydawnictwa:
nowy przemysł rynek spożywczy
Copyright by Rynek Zdrowia