PW/Rynek Zdrowia | 04-04-2019 05:23

Czy wymagania dotyczące pomieszczeń i urządzeń sprawiły, że szpitale są bezpieczne dla pacjentów?

Ponad rok minął od terminu, w jakim podmioty lecznicze musiały dostosować się do nowych wymagań technicznych i sanitarnych. Według danych z 1 marca 2019 r. organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej wydały aż 800 opinii oceniających wpływ nadal istniejących niedociągnięć na zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów. Czy polskie szpitale są bezpieczne?

Czy polskie szpitale są bezpieczne dla pacjentów? Fot. Shutterstock

Opis warunków jakie muszą spełniać szpitale, by można je uznać za bezpieczne dla pacjenta zawiera rozporządzenie ministra zdrowia z 2012 r. w sprawie szczególnych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą. Godzinę zero nieodwołalnie wyznaczono na 31 grudnia 2017 r., szpitale do tego czasu obowiązywały programy dostosowawcze.

Nie zaistniały przesłanki...
Zgodnie z art. 207 ust. 3 ustawy o działalności leczniczej podmioty wykonujące działalność leczniczą, które co najmniej częściowo nie zrealizowały programu dostosowania, mogą wystąpić do właściwego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej z wnioskiem o wydanie opinii o wpływie niespełniania wymagań, o których mowa w art. 22 ust. 1 ustawy, na bezpieczeństwo pacjentów. Opinia ta jest wydawana w formie postanowienia. Negatywna ocena może w skrajnym przypadku doprowadzić do wykreślenia z rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą.

- Według danych z 1 marca 2019 r. organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej wydały dotąd 800 takich opinii, w większości o nieznacznym wpływie. W związku z powyższym nie zaistniały przesłanki do wykreślenia ani jednego podmiotu z rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Wszystkie podmioty funkcjonują bez zakłóceń - informuje Sylwia Wądrzyk, dyrektor biura komunikacji Ministerstwa Zdrowia.

Dyskusja na temat bezpieczeństwa pacjentów w szpitalach powróciła kilka dni temu za sprawą wejścia w życie 1 kwietnia nieznacznie zmienionego rozporządzenia z 2012 r. Zasadnicza korekta polegała na rozróżnieniu wymagań dla zakładu rehabilitacji leczniczej prowadzonego przez podmiot leczniczy i tych stosowanych wobec indywidualnej praktyki fizjoterapeutycznej. Rozporządzenie nie zmieniło niczego w zakresie wywiązywania się podmiotów leczniczych z terminu spełniania wymagań wyznaczonego na 31 grudnia 2017 r.

Główny Inspektorat Sanitarny nie podaje zbiorczych danych, które pokazywałyby skalę problemu w kraju. - Organami prowadzącymi nadzór sanitarny nad poszczególnymi podmiotami leczniczymi są właściwy miejscowo i rzeczowo dla podmiotu leczniczego państwowy powiatowy, graniczny lub wojewódzki inspektor sanitarny - odpowiada rzecznik prasowy GIS, Jan Bondar. Sięgnęliśmy zatem do danych regionalnych - na Pomorzu i na Śląsku.

Kiedy 31 grudnia 2017 r. minął okres dostosowawczy, w woj. pomorskim spośród 71 podmiotów leczniczych działających w formie szpitali, w tym szpitali jednodniowych, 24 nie spełniały wymogów rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie szczegółowych wymagań jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotów wykonujących działalność leczniczą.

Do dzisiaj zarówno Wojewódzki Państwowy Inspektor Sanitarny jak i Państwowi Powiatowi Inspektorzy Sanitarni w woj. pomorskim wydali 25 opinii w formie postanowień w sprawie wpływu niedostosowania pomieszczeń i urządzeń do wymogów.

- W żadnej z tych opinii nie stwierdziliśmy nieprawidłowości, niedociągnięć, które stanowiłyby bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa pacjentów - mówi Rynkowi Zdrowia Tomasz Augustyniak, Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku.

Oto istotne uchybienia
Najczęściej występujące uchybienia w pomorskich szpitalach to: brak wykonania połączenia ścian z podłogą w sposób umożliwiający skuteczne mycie i dezynfekcję (wymagane jest tzw. połączenie bezszczelinowe, w którym nie może gromadzić się trudno usuwalny brud sprzyjający przenoszeniu zakażeń); brak mechanicznego dezynfektora do dekontaminacji basenów i kaczek (w niektórych szpitalach baseny nadal są myte ręcznie, co może ułatwiać rozprzestrzenianie zakażeń); niezapewnienie dostępu do łóżek z trzech stron; niedostosowanie szerokości drzwi w pokojach, w taki sposób aby można było transportować pacjentów w szybki sposób na łóżkach; brak prawidłowego zorganizowanego pomieszczenia higieniczno-sanitarnego dostosowanego dla osób niepełnosprawnych.

Kolejne uwagi kierowane przez inspektorów do dyrekcji niektórych szpitali w woj. pomorskim dotyczą: zainstalowania w izolatkach wentylacji wymuszonej, działającej na zasadzie podciśnienia; właściwej organizacji centralnej sterylizatorni (wymagany podział na 3 strefy połączone śluzami umywalkowo-fartuchowymi, posiadanie urządzenia do mycia i dezynfekcji wózków służących do transportu narzędzi chirurgicznych); zainstalowanie wentylacji nawiewowo-wywiewnej i klimatyzacji na blokach operacyjnych lub zapewnienie odpowiedniej wydajności tych urządzeń.

- Na tym etapie nadal egzekwujemy wszelkie zarządzenia decyzji związane z koniecznością dostosowania pomieszczeń i urządzeń podmiotów leczniczych do wymogów obowiązującego rozporządzenia - mówi Tomasz Augustyniak. Dodaje: - W 24 opiniach założono po analizie ryzyka, że odstępstwo od warunków techniczno-budowlanych nie wpływa bezpośrednio na bezpieczeństwo pacjentów.

Z kolei na Śląsku z danych przedstawionych przez Państwowego Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego wynika, że do 28 marca w przypadku 33 podmiotów (nie dotyczy tylko szpitali - red.) wydane zostały opinie o znacznym wpływie na bezpieczeństwo pacjentów. 

Także na Śląsku najczęściej stwierdzanymi nieprawidłowościami są: braki w należytym dostosowaniu pomieszczeń i urządzeń bloków operacyjnych (brak śluzy szatniowej dla personelu, brak magazynu na sprzęt i aparaturę, brak magazynu na czystą bieliznę) oraz sterylizatorni (brak bezpośredniego połączenia sterylizatorni z blokiem operacyjnym, brak toalety przy śluzie między strefą czystą i brudną). Inspektorzy wskazywali też np. na brak odpowiednich brudowników na oddziałach, brak lub niewłaściwe wyposażenie izolatek.

Bać się czy nie bać?
- Podmioty lecznicze, o których mowa, posiadają stosowne oceny ryzyka wystąpienia zdarzeń związanych z wykonywaniem świadczeń zdrowotnych, mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo pacjentów, jak i rozwiązania zastępcze minimalizujące ryzyko w postaci zastosowanych procedur i standardów postępowania - informuje z-ca Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego dr Dorota Wodzisławska-Czapla.

Jak potraktować te urzędowe zapewnia o minimalizowaniu ryzyka niebezpieczeństwa dla pacjentów, tam gdzie wymagania ministerialnego rozporządzenia nie są spełnione?

Zdaniem Marka Wójcika, pełnomocnika zarządu ds. legislacyjnych Związku Miast Polskich, fakt niespełnienia przez część szpitali wymagań nie oznacza, że są one wprost niebezpieczne dla pacjentów.

- Nie widzę bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia pacjentów, to nie są lazarety. Raczej chodzi o podniesienie jakości świadczeń. Te kwestie bardziej dotyczą dotyczą higieny, sterylizacji. Również wyposażenia w urządzenia techniczne i aparaturę medyczną o podwyższonych parametrach - mówi ekspert.

Jak zaznacza prof. Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, z góry było jasne, że nie uda się dostosować wszystkich szpitali, gdyż nie wskazano źródeł środków na przebudowę infrastruktury.

Nie ma kompleksowego opracowania, które pokazywałoby skalę zapotrzebowania na środki finansowe w związku z koniecznym dostosowaniem szpitali do norm. - Wydaje się, że w większości szpitali, za wyjątkiem tych nowo wybudowanych, suma potrzebnych inwestycji dostosowawczych mniej więcej odpowiada rocznemu kontraktowi. Z szacunków PFSz wynika, że może chodzić o sumę ok. 30 mld zł - wyjaśnia prezes PFSz.

- Inspekcja sanitarna w tych elementach, które składają się na bezpieczeństwo pacjentów jest bardzo rygorystyczna - twierdzi profesor, pytany o bezpieczeństwo chorych. Jak zaznacza, egzekwowanie wymagań jest oczywiście koniecznością, jeśli chcemy ograniczyć liczbę zakażeń szpitalnych i temu służy np. wymóg węzłów sanitarnych przy salach chorych, respektowanie wymagań dotyczących warunków na blokach operacyjnych czy w sterylizatorniach.

Abolicji nie ma
Jak zauważa, polskie wymagania w niektórych przypadkach są bardziej rygorystyczne niż w innych krajach europejskich: - Wymagania częstości wymiany powietrza w salach operacyjnych mamy bardziej wyśrubowane niż Niemcy. Aż tak rygorystycznych wymagań dotyczących węzłów sanitarnych na salach szpitalnych nie ma w Wielkiej Brytanii. W nowym szpitalu w Danii widzieliśmy wykładziny, które u nas by były ocenione jako nasiąkalne - podaje przykłady.

Dodaje: - W większości amerykańskich szpitali w zasięgu wzroku na korytarzu wisi pojemnik piankowy przy użyciu, którego personel może dezynfekować ręce. Oczywiście pianka nie nadaje się do mycia rąk wyraźnie brudnych, ale tu chodzi o doraźne i częste odkażenie rąk. Natomiast my żądamy, aby do mycia rąk był zawsze zlew z wodą.

Jak mówi Tomasz Augustyniak, fakt iż szpitale występują do właściwych organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej o opinie nie oznacza żadnego przedłużenia programów dostosowawczych. - Nadal egzekwujemy wszelkie zarządzenia decyzji związane z koniecznością dostosowania pomieszczeń i urządzeń podmiotów leczniczych do wymogów obowiązującego rozporządzenia - podkreśla Pomorski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny.

- To nie jest tak, że chcemy abolicji od wymagań, ale liczmy na życzliwe podejście płatnika i GIS, i wskazanie ile czasu ma szpital, żeby usunąć niedociągnięcia - apeluje Marek Wójcik, dodając, że wie, iż są tacy eksperci, którzy domagają się, żeby państwo było bezwzględne w kwestii wymagań i zamykało oddziały, które ich nie spełniają.