Projekt ustawy o państwowym nadzorze nad systemem ubezpieczenia zdrowotnego ma uzdrowić niewydolny system, który, mimo rosnących od trzech lat środków na ochronę zdrowia, nie przynosi poprawy odczuwalnej dla pacjentów.

Projekt zakłada, że NFZ zostanie zastąpiony przez 7 Towarzystw Ubezpieczeń Zdrowotnych. W pierwszym roku działalności każde z nich ma zawierać kontrakty z placówkami z regionu, który obejmuje swoją działalnością. Może to oznaczać utrudnienie leczenia w szpitalach oddalonych od miejsca zamieszkania pacjenta, a zatem powtórkę z pierwszego okresu kas chorych, tyle tylko, że teren zamknięty granicami obejmowanymi przez TUZ będzie nieco większy.


W drugim roku działalności każdy TUZ zyska możliwość wyjścia poza swój region i kontraktowania usług medycznych ze wzystkimi placówkami. Każdy Polak będzie mógł wybrać TUZ, do którego się zapisze, ponieważ będą one konkurować pomiędzy sobą. Tyle tylko, że przychody TUZ-ów mają pochodzić ze składek osób ubezpieczonych, a ponieważ jest to system obwiązkowy i powszechny, konieczne będzie wyrównanie zapobiegające podziałowi TUZ-ów na biedne i bogate. Na razie nie wiadomo, jak miałoby ono przebiegać w praktyce. Nie wiadomo również, w jaki spoób TUZ-y miałyby konkurować między sobą, skoro różnice w dostępie do usług zdrowotnych dla ubezpieczonych w systemie powszechnym są niezgodne z konstytucją.


Podział Funduszu składającego się z centrali i 16 oddziałów na 7 Towarzystw wymaga też zmiany systemu informatycznego, także w ZUS-ie.
W tym samym projekcie ustawy zapisano podniesienie składki zdrowotnej o jeden punkt procentowy od 2010 r. Wbrew ustaleniom „białego szczytu” obciążałby kieszenie podatników, a nie byłby odliczany od poadatków. Oznaczałoby to kolejny transfer pieniędzy od pracujących i emerytów do rolników, którzy składek zdrowotnych nie płacą w ogóle. Można też przypuszczać, że uchwalenie tej ustawy, likwidacja NFZ i powstanie 7 TUZ-ów wywołają napięcia, na złagodzenie których trzeba będzie wydać właśnie około 6 mld zł uzyskanych z podniesienia składki.


Resort zdrowia zapewnia wprawdzie, że podział NFZ nie będzie rewolucją, ale ewolucją, trudno w to jednak uwierzyć. Ewolucję zdecydowanie bardziej przypominałby większy zakres samodzielności dla oddziałów Funduszu. Mogłyby one także łączyć się w większe, jeśli widziałyby w tym interes. Obeszłoby się wówczas bez finansowego i systemowego trzęsienia ziemi.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH