Dziennik Polska opublikował artykuł, z którego wynika, że "kilka tygodni temu ciężko poszkodowany w wypadku chłopak niemal otarł się o śmierć. Przyjęcia odmówiły mu wtedy dwa trójmiejskie szpitale - Miejski w Gdyni i Wojewódzki w Gdańsku". Autorka tekstu zarzuca placówkom, że nie chciały przyjąć pacjenta, bo "NFZ płaci za nich dużo poniżej realnych kosztów". W efekcie chłopak trafił do Akademickiego Centrum Klinicznego (ACK) w Gdańsku, gdzie znalazł opiekę medyczną.

Zapytaliśmy przedstawicieli obu placówek, o których mowa w tekście, co takiego zaszło w ich szpitalach.

Marek Labon, dyrektor ds. lecznictwa Szpitala Miejskiego im. J. Brudzińskiego w Gdyni słyszał, że 26 września br. doszło do incydentu z nieprzyjęciem pacjenta do jednego z gdańskich szpitali. Ostatecznie chory trafił do kliniki chirurgii urazowej ACK.

- Od nas nie mógł być odesłany, bo tego dnia w ogóle do nas nie trafił – tłumaczy portalowi rynekzdrowia.pl dyrektor. - Takiego pacjenta tego dnia w naszym szpitalu nie było.

Był u nas wcześniej

Dyrektor przyznaje, że pacjent był hospitalizowany w gdyńskiej placówce wcześniej: - Miesiąc wcześniej leżał na oddziale ortopedycznym do 5 września. Potem został wypisany do domu. Przedtem na przełomie lipca i sierpnia leżał na oddziale wewnętrznym, z rozpoznaniem cukrzycy insulinozależnej.

Mówimy o pacjencie, który 10 lat temu miał wypadek komunikacyjny i od tego czasu jest sparaliżowany. 26 września br. trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku.

- Chory został skonsultowany przez lekarzy kliniki ortopedii i chirurgii urazowej. Rozpoznano paraplegię. Konsultacja chirurgiczna ujawniła otwarte zastarzałe złamanie szyjki kości udowej, najprawdopodobniej powstałe na skutek przebiegających w ramach paraplegii skurczów, wraz z przewlekłym zapaleniem kości oraz ropowicą stawu biodrowego. Po konsultacji zdecydowano o przekazaniu pacjenta do oddziału ortopedycznego w trybie planowego leczenia – tłumaczy nam dyrektor ds. lecznictwa Małgorzata Maj.

Zdaniem dyrektor Maj, lekarze orzekli, że pacjent nie wymaga leczenia w trybie planowym i powinien być leczony tam, gdzie to leczenie zaczęto, czyli w Szpitalu Miejskim w Gdyni.

- Nikt w tej sytuacji nie kierował się względami finansowymi – wyjaśnia dyrektor i tłumaczy: - Nie było możliwości przyjęcia pacjenta ze względów epidemiologicznych z uwagi na stan zaawansowania zmian septycznych. Nie mogliśmy umieścić pacjenta z innymi chorymi, którzy są na oddziale. Oddziału septycznego nie mamy w szpitalu.

comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH