Czy kary finansowe dla lekarzy to dobry sposób na utrzymanie porządku w dokumentacji?

Blisko 100 tys. zł na konto NFZ musiał wpłacić Szpital MSWiA w Białymstoku. To kara jaką na lecznicę nałożono za braki i błędy w dokumentacji medycznej. Dyrekcja placówki postanowiła, że pracownicy, którzy odpowiadają za bałagan w dokumentach będą obciążeni kosztami poniesionymi z tego tytułu przez szpital.

- To nie kara, to wyciąganie konsekwencji ze źle wykonanej pracy - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Marek Chojnowski, dyrektor szpitala.

Nałożona kara to wynik kontroli jaką NFZ przeprowadził w szpitalu na przełomie 2010 i 2011 roku. Jak informuje portal rynekzdrowia.pl Adam Dębski, rzecznik Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, w trakcie postępowania ujawniono szereg nieprawidłowości w szpitalnej dokumentacji.

- Wykryto przypadki bezzasadnej hospitalizacji, gdy pacjent był przyjmowany na oddział, a świadczenia, których wymagał można było z powodzeniem zrealizować w ramach ambulatorium. Dużo błędów znaleziono także w dokumentacji medycznej, m.in. nie zachowano odstępu 14 dni między przyjęciem tego samego pacjenta na oddział. To oczywiście może się zdarzyć, ale w takim wypadku musi to być odpowiednio ujęte - mówi Dębski.

W konsekwencji, NFZ  nałożył na szpital karę 46 tys. zł. Dodatkowo lecznica musiała zwrócić 52 tys. zł za świadczenia, które podważył płatnik. - Kwota ta została już przez szpital uregulowana - przyznał rzecznik.

Jest wina, więc będzie kara

Pieniądze, które lecznica musiała zapłacić Funduszowi mają jednak do niej wrócić. Dyrekcja szpitala prześledziła dokumentację kontrolną i postanowiła, że pracownicy, którzy popełnili błędy, osobiście poniosą konsekwencję swoich zaniedbań. I tak, w zależności od wagi przewinień będą musieli na rzecz szpitala uiścić odpowiednią kwotę.

Jak podkreśla dyrektor Chojnowski od 2 lat przypomina na spotkaniach z ordynatorami i lekarzami o precyzji przy wypełnianiu dokumentów, o konieczności stawiania pieczątek czy niezbędnym podpisie.

- Mamy zespół, do którego w razie potrzeby specjalista może się zwrócić by nie doszło do ewentualnych błędów w papierach. Jeżeli to wszystko nie pomaga to trzeba szukać innego sposobu mobilizowania zespołu - zaznacza.

Okazuje się, że pracownicy białostockiej lecznicy nie po raz pierwszy muszą zapłacić za swoje błędy. Już w ubiegłym roku doszło tu do takiej sytuacji.

- I cóż... okazuje się, że wciąż ci sami lekarze robią te same błędy. Sam jestem lekarzem i wiem, jak męczące jest wypełnianie tej całej dokumentacji pomiędzy kolejnymi pacjentami, ale skoro przepisy tego wymagają to nie ma wyjścia. Jeżeli ja nie będę sankcjonował tego, to sam zostanę za to pociągnięty do odpowiedzialności - podkreśla.

Dyrektor zaznacza, że kary są umowne i jest otwarty na rozmowy z pracownikami zarówno co do wysokości kar jak i terminu zapłaty.

- W zeszłym roku, w niektórych przypadkach, początkowe kwoty ostatecznie zostały obniżone nawet kilkakrotnie. W końcu tu nie chodzi o karanie, a wypracowanie takiego systemu, by do takich zdarzeń nie dochodziło. I tu muszę przyznać, że postęp jest, dokumentacja jest coraz właściwiej przygotowywana - dodaje.

Dyrektora trzeba ukarać?

Przedstawiciele Okręgowej Izby Lekarskiej w Białymstoku, posunięcie dyrektora Chojnowskiego krytykują. - To raczej on powinien zostać ukarany za to, że nie dopilnował porządku w papierach. Moim zdaniem nie może być tu mowy o odpowiedzialności zbiorowej - przyznał na łamach Gazety Wyborczej Jan Stasiewicz, wiceprezes OIL w Białymstoku.

Dyrektor Chojnowski dziwi się tym słowom. - Przecież właśnie staram się stać na straży przepisów, tak by wyeliminować w przyszłości takie sytuacje. Pociągnięcie do odpowiedzialności lekarzy, to była ostateczność po szeregu innych działań mobilizujących ich do rzetelnej pracy w tym zakresie. Ja w tym zakresie nie tworzę żadnego precedensu, wielu moich kolegów dyrektorów postępuje podobnie.

Można nałożyć karę finansową

Jak poinformowano nas w Okręgowym Inspektoracie Pracy w Białymstoku,  w tej sprawie nie wpłynęła jeszcze żadna skarga. Inspektorzy o całej sprawie wiedzą jedynie z medialnych doniesień. Jednak , gdy zajdzie taka potrzeba, przeprowadzą w tej sprawie kontrolę.

Jaki może być wynik postępowania? - Rozwiązań może być kilka. Oceniając z czysto prawnego punktu, należy zwrócić uwagę , że w szpitalu sześciu pracowników zatrudnionych jest w oparciu o kontrakty. Ta forma przewiduje kary umowne za ewentualne błędy w świadczeniach wynikających ze stosunku pracy. W takim przypadku to sąd cywilny może rozstrzygnąć, czy pracownik słusznie został obciążony karą finansową - wyjaśnia nam Beata Kalinowska z Powiatowej Inspekcji Pracy w Białymstoku.

Dodaje:- W przypadku umów o pracę można mówić jedynie o odszkodowaniu, jeżeli pracodawca udowodni winę pracownika. I wtedy może zażądać od niego odszkodowania nawet w pełnej wysokości, ta jednak nie może przekroczyć kwoty równej trzymiesięcznym zarobkom. W takim wypadku jeżeli pracownik nie zgadza się ze zdaniem dyrekcji  sprawę rozpatruje sąd pracy.

Część lekarz z białostockiego szpitala zapowiada, że nie zapłaci kary i jeżeli tego będzie wymagała sytuacja, wystąpi na drogę sądową przeciwko dyrekcji szpitala.

Kontrole i kary

- W 2010 r. NFZ nakazał świadczeniodawcom zwrot 84,8 mln zł w tym, z tytułu zakwestionowanych środków finansowych 64, 5 mln zł oraz z tytułu nałożonych kar 20,2 mln zł. W sumie Fundusz przeprowadził 2832 kontrole, w ramach których skontrolowały 2944 umowy, w tym przeprowadził 1644 kontroli planowych umów i 1300 kontroli pozaplanowych (doraźnych) umów - informuje nas Andrzej Troszyński, rzecznik Centrali NFZ.

Najwięcej, bo ponad 10 mln zł, musiały zwrócić placówki z województw podkarpackiego i śląskiego.

Najczęściej stwierdzane nieprawidłowości dotyczyły m.in. niezasadnego rozliczania świadczeń, podwójnego wykazywania do rozliczeń tej samej procedury, braku wykonania diagnostyki niezbędnej do rozliczenia, niepotwierdzania w dokumentacji udzielania świadczeń, braku wymaganego sprzętu i aparatury medycznej oraz wymaganych kwalifikacji personelu.

W lecznictwie szpitalnym nieprawidłowości dotyczyły m.in. braku zasadności hospitalizacji i jej nieprawidłowego rozliczenia oraz nieprawidłowości w prowadzeniu dokumentacji.

W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej kontrole wykazały uchybienia m.in. w kwalifikacji pacjentów do badań, braki w wyposażeniu w sprzęt i nieprowadzenie listy oczekujących na świadczenia.

Natomiast przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej najczęściej nie miały aktualnych deklaracji wyboru lekarza rodzinnego składanych przez pacjentów. Bądź dokumenty te były niewłaściwie wypełnione.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH