Czy istnieje recepta na ostudzenie złych emocji związanych z komercjalizacją?

W ostatnich latach 138 szpitali samorządowych w Polsce zmieniło swoją formę organizacyjno-prawną. Mimo, że szlaki w tym kierunku dawno zostały przetarte, nadal zmiany związane z przekształceniem jednostek ochrony zdrowia budzą niezdrowe emocje. Z takimi, w ostatnich tygodniach mamy do czynienia w Tarnowie.

Ryszard Ścigała, prezydent miasta Tarnowa zapowiada, że Mościckie Centrum Medyczne (MCM) i Zespół Przychodni Specjalistycznych (ZPS) staną się samorządowymi spółkami ze 100 proc. udziałem miasta w I kwartale 2013 r.

Przekształcenie Specjalistycznego Szpitala im. Szczeklika planowane jest na rok 2014. Zmianom sprzeciwiają się jednak związkowcy ze Wspólnej Reprezentacji Związkowej "Ochrona Zdrowia 2012". Optymistycznym wizjom urzędników, dotyczącym przekształceń, przeciwstawiają przesłanki o grożącym tarnowianom ograniczeniu dostępu do bezpłatnej opieki medycznej.

Strachy na lachy

Marek Wójcik, dyrektor Związku Powiatów Polskich chwali decyzje prezydenta Tarnowa.

- Tarnów jest w bardzo dobrej sytuacji. W mieście zbudowano znakomitą infrastrukturę ochrony zdrowia. Funkcjonują tam dwa znakomite szpitale, jeden miejski, drugi wojewódzki, w których leczą się nawet pacjenci z Krakowa. Bardzo dobrze działa zespół zakładów opieki ambulatoryjnej. W tej sytuacji Tarnów nie musi, ale co mnie cieszy, chce dokonywać konsolidacji zasobów i racjonalnie je wykorzystywać. To doskonała decyzja - podkreśla Wójcik.

Szef ZPP zwraca również uwagę na brak zagrożeń wynikających ze zmiany formy organizacyjno-prawnej placówek ochrony zdrowia.

- Jest takie powiedzenie, strachy na lachy. Ono bardzo dobrze pasuje do sytuacji w Tarnowie. Do tej pory przekształciło się 138 szpitali samorządowych. W kwestiach istotnych nic to nie zmieniło. Na bazie tych wszystkich podmiotów w dalszym ciągu funkcjonują szpitale, żaden z nich nie ograniczył działalności, wręcz odwrotnie, standardem jest poszerzanie zakresu świadczeń - tłumaczy Wójcik.

Dodaje, że absolutnie nieprawdą jest to, że pracownicy szpitali tracili pracę. Mało tego, są spółki, które w ciągu ostatnich lat zwiększyły zatrudnienie o 25 - 40 proc. Głównym przedsięwzięciem jakie realizowali menadżerowie zarządzający tymi spółkami było pomnażanie przychodów.

- To jest dobra wiadomość dla wszystkich - menadżerowie głównie koncentrują się na tym, żeby zwiększać przychody a nie ciąć wydatki - podkreśla.

Nieunikniona komercjalizacja

Podobną szansą dla publicznych placówek ochrony zdrowia w ich przekształceniach upatruje dr Roman Szełemej, obecny prezydent Wałbrzycha, który przed dziesięciu laty, będąc dyrektorem Specjalistycznego Szpitala w Wałbrzychu, dokonał połączenia trzech zadłużonych szpitali, mimo, że temu procesowi też towarzyszyły skrajne emocje.

W ocenie Szełemeja obecnie szpitale mają dużo lepszą sytuację niż kiedyś. Są w lepszej kondycji finansowej, lepiej wyposażone a konflikt wokół komercjalizacji ma raczej jedynie podtekst polityczny.

- W rzeczywistości komercjalizacja jest dla bardzo wielu placówek szansą na rozwój. Natomiast niepokój związany ze zmianą formy własności, przy zachowaniu własności ze strony dotychczasowego właściciela, jest przejaskrawiany i w moim głębokim przekonaniu, motywowany, albo niewiedzą, albo argumentami politycznymi a nie merytorycznymi - twierdzi Szełemej.

Jego zdaniem proces komercjalizacji jest nieunikniony i dotyczyć będzie każdego szpitala.

- W tej chwili przy komercjalizacji praktycznie nie wchodzi w grę redukcja zatrudnienia, jedynie obawa o rzekomą możliwość niewykonywania świadczeń nieopłacalnych. A przecież obecnie olbrzymia większość świadczeń jest nieopłacalna, a mimo to są wykonywane. Dlatego, im wcześniej komercjalizacja zostanie przeprowadzony tym lepiej. Pod jednym wszelako warunkiem, że nie zmieni się w istocie struktura właścicielska, szczególnie jeśli chodzi o szpitale marszałkowski i szpitale podległe resortowi zdrowia. Bo to, że szpitale powiatowe stają się prywatnymi, jest już faktem. Jest wiele powiatów, które już dawno pozbyły się szpitali i nic się nie stało - tłumaczy.

Po pierwsze dialog

Szełemej zapytany przez portal rynekzdrowia.pl o receptę na sukces przy przekształceniach podkreśla znaczenie dialogu.

- Nie ma tu oczywiście uniwersalnej recepty, ale na pewno rozmowa, cierpliwe tłumaczenie, dobry przykład i wiarygodność osób, które to przeprowadzają. Wiarygodność tych zmian, które chce się przeprowadzić zależy od wiarygodności zespołu prowadzącego. Na pewno nie konfrontacja, zdecydowanie to zaostrza spór, podnosi emocje, argumenty merytoryczne schodzą na dalszy plan. I jeszcze jedno, nie wierzą w skuteczność podmiotów zewnętrznych - podkreśla prezydent Wałbrzycha.

Podobnego zdania jest Jolanta Sobierańska-Grenda dyrektor Departament Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego woj. pomorskiego, która uczestniczyła w tym roku w procesie przekształcenia pięciu szpitali na Pomorzu, a przed laty w restrukturyzacji zadłużonego szpitala w Malborku.

Jak podkreśla, obecna ustawa nie obliguje samorządowców do konsultacji ze związkami zawodowymi. Mimo tego włodarze na Pomorzu wyszli z założenia, że będą dyskutować ze wszystkimi stronami.

- Przeprowadziliśmy szerokie konsultacje, wielogodzinne rozmowy, spotkania z pracownikami w szpitalu, byliśmy również otwarci na inicjatywy pracownicze. Na bieżąco staraliśmy się informować wszystkie zainteresowane strony, o tym co zamierzamy tak, żeby ludzie się nie bali zmiany - podkreśla Sobierańska-Grenda.

Dyrektor podkreśla też, że w trakcie restrukturyzacji tych pięciu placówek, z jednej z nich samorządowcy otrzymali negatywną opinię od związków zawodowych co do przekształcenia. Jednak po trudnych rozmowach z załogą, udało się przeprowadzić proces.

Na pytanie jaki jest klucz do sukcesu, pani dyrektor odpowiada: - Myślę, że do ludzi trzeba podejść ze zrozumieniem. Mają prawo bać się zmian. I trzeba mieć dla nich czas - to dotyczy wszystkich zaangażowanych w proces.

- Łatwo się mówi o przepisach, o ekonomii, ale tak naprawdę ludzie żyją takimi pomówieniami korytarzowymi, że ktoś coś powiedział, zasłyszał, a tymczasem rzeczywistość jest inna, nie taka straszna i myślę, że przez to można przebrnąć - dodaje.

Jak tłumaczy, nie ma chyba szpitala w Polsce, który się przekształcił, a potem nagle zrezygnował ze świadczeń społecznie potrzebnych, na których się nie zarabia. - Realizuje je zarówno Malbork, jak i nasze pięć szpitali przekształconych w tym roku.

Nieusatysfakcjonowani rozmową

W Tarnowie obie strony zapewniają, że dialog był prowadzony i to dość intensywnie. Zdaniem Doroty Kunc-Pławeckiej, rzecznika prasowego Urzędu Miasta Tarnów, w ramach konsultacji odbyło się kilkanaście spotkań. Wzięli w nich udział oprócz pracowników, przedstawicieli związków zawodowych, samorządów lekarskiego i pielęgniarskiego, także eksperci z zakresu przekształceń i polityki zdrowotnej.

Czego więc zabrakło? Danuta Kądziołka, przewodnicząca Międzyzakładowej Komisji NSZZ "Solidarność" Pracowników Służby Zdrowia w Krakowie stwierdza: - Odnosiliśmy wrażenie, że strona miejska uznała, że wystarczy jak powiedzą iż wszystko będzie dobrze a na sesji wrześniowej te uchwały zostaną przyjęte.

- Przedstawiciele miasta mówili do nas ogólnikami, wyświechtanymi sloganami, i tylko w jednym spotkaniu uczestniczył sam prezydent - dodaje.

Zgodnie z najnowszymi informacjami, sprawa komercjalizacji ma powrócić na listopadowej sesji Rady Miasta Tarnowa. Do 4 listopada związki zawodowe otrzymały czas, aby zaopiniować uchwałę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH