Częstochowa: ratownicy bronią się przed kontraktami, idą po pomoc do prezydenta

Janusz Adamkiewicz, dyrektor Stacji Pogotowia Ratunkowego w Częstochowie nie chce przedłużać ratownikom umów o pracę. Proponuje im kontrakty. - To umowy śmieciowe, które nie dają ratownikom bezpieczeństwa pracy, pozbawiają ich prawa do urlopu i zmuszają do pracy ponad etat, który zapewnia ratownikom Ustawa o ratownictwie medycznym - podkreśla Paweł Niezgoda, przewodniczący komisji zakładowej "Solidarność" w pogotowiu.

Dodaje również, że we wtorek (10 grudnia) doszło do spotkania ratowników z prezydentem Częstochowy, Krzysztofem Matyjaszczykiem, któremu podlega dyrektor pogotowia. - Otrzymaliśmy obietnicę prezydenta, że w piątek (13 grudnia) dojdzie do spotkania trójstronnego: dyrekcji szpitala, pracowników i prezydenta, który ma wesprzeć ratowników. Zobaczymy, wówczas co uda się wynegocjować z dyrektorem - wyjaśnił Niezgoda.

Problem dotyczy teraz czterech pracowników, którym w tym miesiącu wygasa wieloletnia umowa o pracę. Na spotkanie z prezydentem przyszli jednak wszyscy pracownicy, w ten sposób wspierając kolegów. Mają świadomość, że jeśli nic nie wynegocjują wielu z nich czeka podobny los.

- W sumie zmiana formy zatrudnienia, na umowy śmieciowe może dotyczyć 26 osób, z tym że umowy te kończą się sukcesywnie. Każdy z tych pracowników ma umowę czasową na 8-9 lat i jest obawa, że po jej wygaśnięciu dyrektor zaproponuje im kontrakty - tłumaczy Niezgoda. Wyjaśnia także, że obecnie ratownicy zarabiają ok. 2000 zł. Nie chcą podwyżek tylko utrzymania formy umowy o pracę.

Dyrektor pogotowia wyjaśnia z kolei, że nie robi niczego, co nie jest zgodne z prawem. - Po pierwsze ta forma zatrudnienia jest dla mnie tańsza, po drugie jest sprawdzona we wszystkich okolicznych stacjach pogotowia ratunkowego, tak jak w Sosnowcu czy Katowicach i działa dobrze. I po trzecie usprawnia zarządzanie m.in. uzupełnianie dyżurów w okresie świąt, wakacji, zwolnień lekarskich. Działa się w ten sposób zdecydowanie bezpieczniej z punktu widzenia zarządzającego - podkreśla dyrektor Adamkiewicz.

Przyznaje również, że obecnie pogotowie ma w dyspozycji 145 ratowników. Część z nich jest na umowach kontraktowych. Zapewnia też, że przejście na tą formę zatrudnienia będzie odbywać się sukcesywnie, na zasadzie naturalnego wygasania umów. - Na dzień dzisiejszy nie zamierzamy zmieniać formy zatrudnienia dla wszystkich. Chcemy tylko stworzyć taką grupę, która będzie rzeczywiście uzupełniała ewentualne trudności w zatrudnieniu - tłumaczy Adamkiewicz.

I dodaje, że w konkursie złożono 33 oferty. Dyrekcja zamierza podpisać umowy z ok. 20 ratownikami i te cztery osoby, którym wygasła umowa o pracę w tej grupie powinny się znaleźć, gdyż są to dobrzy i sprawdzeni pracownicy.

Paweł Niezgoda wyjaśnia z kolei, że czterej ratownicy którym wygasa umowa o pracę złożyli oferty konkursowe, żeby nie zostać bez pracy, ale nie są zadowoleni z proponowanej im formy zatrudnienia. 

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH