Pięć minut to czas, jaki ma kierowca prywatnego samochodu na doprowadzenie chorego do izby przyjęć. Później wóz ma być odholowany, co kosztuje 183 zł.
O stosunku dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie do potrzebujących nagłej pomocy ludzi donosi Gazeta Wyborcza. Opisuje przypadek kierowcy, który przywiózł niepełnosprawną, półprzytomną córkę. Zaparkował auto na poboczu koło izby przyjęć.
– W budynku byłem może ze 20 minut. Tyle, żeby widzieć, jak podłączają dziecko do kroplówki. Wtedy wróciłem do auta.
Za wycieraczką znalazł karteczkę: „Ostrzeżenie: Jest nam bardzo miło, że odwiedziłeś nasz szpital. Zaparkowałeś jednak w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Prosimy nie utrudniać nam dbania o nasz teren”.
Dyrekcja wyjaśnia, że opłaty musi pobierać, bo jest po to, żeby znajdować pieniądze dla lecznicy, a budując szpital według planów z lat 60. ubiegłego wieku nie przewidziano, że przybędzie tak dużo samochodów.
– W dodatku nie ma możliwości powiększenia naszych parkingów. A pracownicy ochrony rzeczywiście dostali zadanie ostrzegania rodzin pacjentów, by swoimi autami nie blokowały dróg transportu. Nie można przecież zabierać miejsca karetkom ‑ przekonuje rzecznik prasowy szpitala Magdalena Sikora.
Więcej: www. gazeta.pl
Czytaj więcej: Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Częstochowie | izba przyjęć | dodatkowe źródła finansowania | Magdalena Sikora | opłaty w publicznych szpitalach
Prof. Siemionow o technologiach, które rewolucjonizują transplantologię