17 lekarzy ze szpitala w Miastku (powiat bytowski) domaga się wypłaty prawie pół miliona zł (plus odsetki) i udzielenia 5 lat wolnego za pracę w nadgodzinach.

Jak podał GP 24.pl - serwis Głosu Pomorza - lekarze pracowali ponad dopuszczalny limit godzin od stycznia 2005 r. do grudnia 2007 r. i nie otrzymali w tym okresie wolnego. Dodatkowo medycy twierdzą, że za prace w godzinach odpoczynku płacono im wg zwykłych stawek, a nie tak jak za nadgodziny. Zdaniem ordynatora oddziału wewnętrznego szpitala, Pawła Harazińskiego, dyrektor złamał tym samym przepisy UE o wymiarze czasu pracy i odpoczynku.

Lekarze domagają się również dodatkowych pieniędzy za pracę w nocy. Haraziński tłumaczy GP 24.pl: - Pracowałem od 7 do 15. Później miałem 16-godzinny dyżur medyczny. Po nim powinienem mieć 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku. A nie miałem, bo rano znowu stawiłem się w pracy. Za te kolejne 8 godzin powinien mieć płacone tak jak za nadgodziny, a nie jak za zwykłe godziny w ramach etatu. Dlatego, że pracowałem de facto w czasie wolnym -  mówił Haraziński.

Lekarze domagają się łącznie prawie pięć lat wolnego i 463 tys. złotych, nie licząc odsetek i dodatku za pracę w porze nocnej. Najmniejsze roszczenie to 4 tysiące złotych, a największe wynosi prawie 45 tysięcy złotych. Jeśli chodzi o czas wolny, to rekordzista żąda prawie pięciu tysięcy godzin wolnego.

Dyrekcja placówki tłumaczy, że gdyby dała lekarzom 5 lat wolnego, to od razu trzeba byłoby zamknąć szpital i dlatego chce sądowego rozstrzygnięcia sporu. Lekarze zdają sobie sprawę, że kiedy skorzystaliby z czasu wolnego, to nie miałby kto pracować, dlatego uważają, że ten problem można rozwiązać polubownie czyli liczą na ewentualne zadośćuczynienie finansowe.

W Starostwie Powiatowym w Bytowie mówi się, że miasteccy lekarze działają destrukcyjnie.

- Szpital przekształca się, a oni mają tylko roszczeniową postawę. W końcu doprowadzą lecznicę do upadku - oznajmiają urzędnicy. Czesław Żurawicki, naczelnik wydziału zdrowia Starostwa Powiatowego w Bytowie, a zarazem likwidator Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Miastku, przyznaje, że powiat dobrowolnie wypłaci lekarzom łącznie około 200 tysięcy złotych z tytułu zaległości kontraktowych za lata 2002-2004.

- Jest to od kilkuset do ponad dwudziestu tysięcy złotych na jednego lekarza. Nie musimy tych pieniędzy wypłacać, bo roszczenia przedawniły się. Robimy to, bo część medyków kilka lat temu poszła do sądu i sprawy wygrała. Środowisko byłoby więc podzielone. Uznaliśmy, że takie różnicowanie byłoby niesprawiedliwe - podkreśla Żurawicki.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH