W Szpitalu Uniwersyteckim im. Jurasza lekarze muszą wybierać: praca w publicznej lecznicy albo w prywatnej klinice. Na rynku medycznym zaczyna się wojna o dostęp do pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Gra toczy się o kontrakty. W warunkach silnej konkurencji nie dyrekcja szpitala nie chce dopuścić do takiej sytuacji, że ktoś rano kieruje kliniką uniwersytecką, a po południu jest właścicielem niepublicznego zakładu o tym samym profilu i walczy razem ze szpitalem o pieniądze z NFZ - pisze Gazeta Wyborcza.W "Juraszu" sukcesywnie podpisywane są nowe umowy z lekarzami.
- Ci, którym nasze warunki się nie podobają, odchodzą. Ale są to jednostkowe przypadki. Szpitalowi nie grozi, że nagle zostanie bez specjalistów - przekazuje dyrektor szpitala.
Więcej: www.gazeta.pl
Czytaj więcej: zakaz konkurencji | Szpital Uniwersytecki im. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy
Prof. Siemionow o technologiach, które rewolucjonizują transplantologię