NFZ uważa, że system finansowania migracji pacjentów sprawdza się...
Popularność i uznanie dla szpitala powoduje, że pacjenci chcą się w nim leczyć. Problem w tym, że za nimi nie idą pieniądze.
Centrum Onkologii w Bydgoszczy pięć lat z rzędu zdobywało pierwsze miejsce w rankingu przygotowywanym przez „Rzeczpospolitą” na najlepszy i najbezpieczniejszy szpital w kraju. Kierując się renomą placówki, do leczenia przyjeżdżali pacjenci z całego kraju. Jak wyliczył Zbigniew Pawłowicz, dyrektor CO, trzydzieści procent pacjentów pochodzi spoza województwa kujawsko-pomorskiego.
– Wydałem pieniądze na ich leczenie, a teraz czekam na 6 mln złotych, które powinny oddać oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia, w których ci chorzy są ubezpieczeni. Sam oddział pomorski jest mi winien dwa miliony – ocenia dyrektor.
Dlatego w najbliższym konkursie dyrektor postanowił nie startować. Podobne obserwacje poczynił Krzysztof Kasprzak, komendant 10 Szpitala Wojskowego w Bydgoszczy:
– Sukces łechcze próżność. Ludzie się cieszą, że pracują w dobrej firmie, że nazwa naszego szpitala jest rozpoznawalna, ale dramatycznie rośnie nam kolejka.
Dyrektor szacuje, że 70 proc. pacjentów leczących się w klinice neurochirurgii bydgoskiej placówki pochodzi spoza województwa. Dyrektorzy uważają, że skoro pacjent ma prawo wybrać, gdzie chce się leczyć, to za nim powinny iść też pieniądze. Jednak NFZ uważa, że system finansowania migracji pacjentów sprawdza się.
– Każdy oddział co roku deklaruje, ile może przeznaczyć na leczenie swoich pacjentów w innych częściach kraju. Regulowanie należności odbywa się po wystawieniu rachunku przez szpital – wyjaśnia Barbara Nawrocka, rzecznik oddziału NFZ w Bydgoszczy.
Czytaj więcej: Barbara Nawrocka | Centrum Onkologii w Bydgoszczy | Zbigniew Pawłowicz | Krzysztof Kasprzak | ranking Rzeczpospolitej
Zadbali o rozwój i zabawę chorych dzieci
Jestem lekarzem,jestem dyrektorem jednostki,jestem pacjentem i nadal oczekuję że pacjent będzie miał pełne prawo zapłacić za nasze usługi.
Mariola Burc