Pracownicy przewidzianej do przekształcenia w spółkę przychodni kolejowej twierdzą, że zapowiadany proces zmian ciągnie się zbyt długo. Z pracy odchodzą lekarze. - Proces przekształceń się przeciąga, bo musimy wysłuchać postulatów załóg przekształcanych przychodni - mówi Beata Krzemińska, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.

Ostatnio problem pojawił się w Obwodzie Lecznictwa w Bydgoszczy Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w poradni przy ulicy Dworcowej. Właśnie ta poradnia jest jedną z siedmiu, które w mieście mają zostać przekształcone - przypomina Gazeta Wyborcza.

- Spółka była gotowa do zarejestrowania, ale Urząd Marszałkowski dał nowe wytyczne: mają do niej wejść także byli pracownicy. Czekamy więc, aż ktoś się zgłosi. Uprawnionych jest 60 osób. Wśród nich tacy, którzy pracowali u nas trzy godziny dziennie, dwa razy w miesiącu - narzekają na zwłokę pracownicy.

Ich zdaniem Urząd Marszałkowski za często zmienia swoje postanowienia.

- Nie ma tam kompetentnej osoby, która kilka miesięcy temu spisałaby wszystkie zasady dotyczące przekształceń, więc teraz co jakiś czas dorzucają nam nowe wytyczne. Chyba lepiej zmienić pracę, niż siedzieć tutaj i czekać na kolejne stanowisko urzędu. Od lipca, kiedy dowiedzieliśmy się, że przekształcenia będą, wysłaliśmy dwadzieścia pism do Urzędu Marszałkowskiego z różnymi pytaniami dotyczącymi tego procesu. Nie dostaliśmy odpowiedzi na żadne – mówią pracownicy

Dlaczego zamiast uchwały w sprawie zmian wydawane są kolejne opinie i zmiany w projekcie?

- Na tym etapie nie ma podstawy, by przyjmować uchwały, a więc stanowić prawo w kwestii przekształceń. Stanowiska zarządu są w pełni wystarczające, a kolejne zmiany są tylko odpowiedzią na sugestie pracowników – mówi Beata Krzemińska.

Właśnie z powodu braku porozumienia z dyrektorami z pracy odchodzą medycy.

Jak informuje Gazeta Wyborcza, Obwód Lecznictwa w Bydgoszczy, podlegający marszałkowi województwa, ma jeszcze jeden problem. Nie wiadomo, kto jest szefem tej placówki i kto będzie kierował przekształceniem. Jej dyrektorka Eleonora Sochal dowiedziała się z internetu, że została odwołana.

- To było dla mnie przykre. Marszałek oczywiście ma prawo mnie odwołać, ale nie można było przysłać pisma lub zadzwonić? Przebolałam już to, nie warto się denerwować, szkoda zdrowia - stwierdza Sochal.

Rzecznik zaprzecza jakoby dyrektorka o odwołaniu dowiedziała się z Internetu. Wiedziała już o tym na posiedzeniu rady społecznej przychodni pod koniec lutego.

- Procedura jednak nie została wszczęta, bo pani Sochal zdecydowała, że odchodzi na emeryturę - stwierdza Krzemińska.

Wnioski zgłaszane przez osoby zainteresowane wejściem do spółek pracowniczych, tworzonych w przychodniach, mija w sobotę.

- Wnioski wpływają, ale nie zostały jeszcze zliczone. Szczegółowych informacji będziemy mogli udzielić po świętach, kiedy rozpocznie się ich analiza - mówi rzeczniczka urzędu.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

PARTNER DZIAŁU

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH