Bydgoszcz: planowane zabiegi chriurgiczne wstrzymane

W Bydgoszczy żadna klinika chirurgiczna nie wykonuje już planowych zabiegów, żeby nie pogrążać finansowo szpitala.

W kolejce nie czekają tylko pacjenci, których życie jest zagrożone, np. ci z perforacją żołądka, krwawieniem do przewodu pokarmowego, ze zdiagnozowanym nowotworem. Pozostali trafią na zabieg, jak ich stan się pogorszy.

Na leczenie jednego pacjenta w Kujawsko-Pomorskiem NFZ wydaje 1.365 zł, w woj. mazowieckim – 1.675 zł. Takie finansowanie plasuje ten region na 11. miejscu wśród 16 województw.

Waldemar Weiss, ordynator oddziału ortopedii i traumatologii narządu ruchu w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 im. Biziela w Bydgoszczy mówi, że problem tkwi nie tylko w niskich kontraktach, ale także w złej wycenie niektórych procedur. Jako przykład podaje operuję tzw. koślawych paluchów, przy której trzeba  przeciąć kość. Pacjent potrzebuje wtedy trzech miesięcy na powrót do zdrowia. Wykonuje się zabieg na obu nogach, żeby nie przedłużać mu bólu i okresu niezdolności do pracy, a NFZ płaci tylko za zoperowanie jednej nogi.

Placówki medyczne same mogą zrobić niewiele, aczkolwiek zastanawiają się, dlaczego nie pozwala się im w obecnej sytuacji wykonywać komercyjnie niektórych zabiegów. Aleksander Olejarz, ordynator oddziału chirurgii Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy mówi, że w kolejce często czekają osoby, które stać na sfinansowanie swojej operacji, dzięki nim ogonek sukcesywnie, by się zmniejszał. Do prywatnej kliniki nie pójdą, bo tam nie każdy zabieg jest wykonywany z powodu braku odpowiedniego sprzętu i warunków do wykonywania szczególnie trudnych operacji.  

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH