Bydgoszcz:  pieniądze przepływają im między palcami...

Szpital Uniwersytecki nr 1. im. Antoniego Jurasza nie wykonuje płatnych zabiegów z chirurgii plastycznej, choć może i choć ma 135 mln zł długu.

Co prawda, gdyby nawet je wykonywał, to z tego tytułu nie miałby takich wpływów, by zniwelować zadłużenie, tym nie mniej... Tym nie mniej kilkaset tysięcy złotych, jakie mógłby zarobić wykonując oe zabiegi, na ulicy nie leży.

Gazeta Wyborcza podaje, że: „W największej w Bydgoszczy prywatnej klinice chirurgii plastycznej Centrum Medyczne Bieńkowscy operacja powiększenia piersi, w zależności od użytych wkładek kosztuje od 9 tys. zł do 13,4 tys. zł. Korekta nosa - od 4,8 tys. - 7,7 tys. zł. Gdyby klinika w Juraszu przeprowadzała codziennie dwie operacje komercyjne, mogłaby zarobić rocznie nawet kilkaset tysięcy złotych”.

Dlaczego więc w Szpitalu nie chcą tych pieniędzy?

Dyrekcja – ustami swojej rzeczniczki Kamilii Wiecińskiej – informuje, że to dlatego, iż „klinika nie rozwinęła komercyjnej działalności, bo lekarze nie zgodzili się przyjąć nowych warunków zatrudnienia”.

Zgoła odmienny pogląd na sprawę ma prof. Andrzej Zieliński, kierownik chirurgii plastycznej w Szpitalu Uniwersyteckim. Dziennikarzowi Wyborczej opowiada o ruchach dyrekcji, która lekarzom wykonującym zabiegi odpłatne, czyli komercyjne, zlikwidowała okolicznościowe premie. W kilka miesięcy później przedstawiła im nowe warunki pracy i płacy – przejście z etatów na samozatrudnienie. Jeśli zgodzą się, to będą mieli płacone z wykonywanie komercyjnych zabiegów. A do tego czasu prywatna konkurencja nie będzie miała... konkurencji.

Więcej: Gazeta Wyborcza


comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH