W Szpitalu Uniwersyteckim im. Jurasza w Bydgoszczy zabrakło pielęgniarek anestezjologicznych. Oficjalnie są chore, dyrekcja jednak uważa, że to forma protestu.

Poszło o premię. Szpital nie wypłacił nagród całemu personelowi, bo rozpoczyna proces restrukturyzacji. Musi wyjść z gigantycznego długu, który sięga już ponad 100 mln zł – podaje Gazeta Wyborcza.

- Pielęgniarki anestezjologiczne zirytowały się i zaczęły brać zwolnienia. W ostatnich dniach musieliśmy odwoływać niektóre planowe zabiegi – mówi Przemysław Paciorek, zastępca dyrektora ds. lecznictwa.

W placówce pracuje ok. 130 pielęgniarek anestezjologicznych. Normalnie działają jedynie klinki chirurgii dziecięcej i kardiochirurgii, które mają własne zespoły anestezjologiczne.

Pozostała grupa pielęgniarek obsługuje resztę klinik. W piątek (6 listopada) do pracy nie przyszło 25 z nich.

– Pięć osób ma urlop, pozostałe są na zwolnieniu lekarskim lub mają opiekę nad chorym dzieckiem – informuje Kamila Wiecińska, rzeczniczka lecznicy.

Anna Czajkowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek Anestezjologicznych w placówce również jest chora. O nieobecności tak dużej grupy koleżanek po fachu mówi: – Nikt nie idzie na zwolnienie, jeśli nie jest chory.

Szefowa związku twierdzi, że zwolnienia lekarskie to nie wynik braku premii: – Każdy może zachorować. Jesteśmy tylko ludźmi.

– Najgorsze już za nami, sytuację udało się opanować i w poniedziałek (9 listopada) będziemy działać normalnie – zapowiada dyrektor.

Chore pielęgniarki anestezjologiczne muszą liczyć się z kontrolą. Szpital ma prawo sprawdzić, czy jego pracownicy prawidłowo wykorzystują zwolnienie lekarskie i nie jest wykluczone, że skorzysta z tej możliwości.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH