Bydgoskie szpitale do końca roku będą przyjmować mniej pacjentów, żeby zbilansować budżety. Wiele z nich już przekroczyło kontrakty z NFZ.

Chorzy czekający na zabiegi neurochirurgiczne czy kardiologiczne muszą uzbroić się w cierpliwość - pisze Gazeta Wyborcza.

Na szybszą operację nie ma szans w żadnej z bydgoskich lecznic. Dyrektorzy pilnują budżetów.

Szpital Uniwersytecki nr 1 im. Jurasza od początku roku wydał już 19 mln zł więcej na leczenie chorych, niż pozwalała mu na to umowa z NFZ. Dziś na przyjęcie do kliniki neurochirurgii pacjenci czekają 290 dni. Na otolaryngologię - 180 dni, na kardiologię - 120, a na nefrologię - 47 dni. Poczekają jeszcze dłużej.

- Będziemy negocjować z funduszem, żeby odzyskać pieniądze przynajmniej za tych chorych, których stan zdrowia nie pozwalał na odsyłanie ich do kolejki. Jeśli urzędnicy uznają, że nadwykonania powstały z powodu procedur ratujących życie, być może odzyskamy część pieniędzy - mówi Przemysław Paciorek, p.o. dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu im. Jurasza.

Wojewódzki Szpital im. dr J. Biziela ma najwięcej nadwykonań w klinice chirurgii ogólnej oraz w pionie ginekologicznym. W tej pierwszej na zabiegi trzeba czekać około 90 dni, w drugiej 80 dni. Szpital już teraz wydał 5 mln zł więcej, niż mógł.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH