Nie ma możliwości, żeby sfinansować w pełni leczenie, więc trzeba ograniczyć koszyk świadczeń - uważa przewodniczący OZZL
Szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy postawił taką tezę w artykule napisanym do Dziennika Gazety Prawnej.
Jak podaje Bukiel, Polska od lat zajmuje jedno z ostatnich miejsc wśród krajów OECD, jeśli chodzi o nakłady publiczne na zdrowie, mając przy tym niezwykle szeroki zakres świadczeń gwarantowanych.
„Dlatego NFZ musi limitować świadczenia (co powoduje kolejki) oraz zaniżać ich ceny. Zachowuje się więc trochę jak zbój, który przychodzi do sklepu, wybiera dowolne towary w dowolnej ilości i płaci tyle, ile chce, a szpitale co roku muszą zdać się całkowicie na jego łaskę. Czy dziwi więc fakt, że samorządy nie śpieszą się, by przekształcać szpitale w spółki i brać całkowitą odpowiedzialności za ich byt?” - wyjaśnia przewodniczący.
Bukiel proponuje zatem, skoro nie można zwiększyć nakładów publicznych na lecznictwo, dopasować do nich zawartość koszyka. „To jednak spowodowałoby konieczność wprowadzenia dopłat do niektórych świadczeń, ale rząd tego nie zrobi przed wyborami” - podsumowuje.
Szerzej o tezach przewodniczącego OZZL.
Czytaj więcej: Koszyk świadczeń | Finansowanie świadczeń | Krzysztof Bukiel | finansowanie ochrony zdrowia
Świdnica: prowizje zróżnicowały zarobki i poróżniły personel