We wtorek (20 października) rozpocznie się w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Białymstoku referendum w sprawie strajku. Do czwartku wypowie się w tej kwestii 1,4 tys. pracowników WSZ.
Załoga odpowie w referendum na trzy pytania: czy jesteś za strajkiem? czy masz zaufanie do pracodawcy? czy chcesz odzyskać w sądzie pieniądze z funduszu socjalnego?
– Nie chcę ujawniać szczegółów, mogę jedynie powiedzieć, że takiego protestu jeszcze w polskich szpitalach nie było – mówiła Kurierowi Poranemu Alicja Hryniewicka, przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych w placówce.
Referendum przygotowało 7 związków zawodowych. 15 związkowców będzie chodzić po oddziałach z urnami do głosowania od godz. 7 do 10. Aby strajk mógł się rozpocząć, musi wyrazić na to zgodę połowa załogi plus jedna osoba. Głosować będą wszyscy: lekarze, pielęgniarki, pracownicy techniczni i administracja. Po obliczeniu głosów spisany zostanie protokół. Jeżeli pracownicy zgodzą się na strajk, związkowcy podejmą decyzję o jego formie i poinformują dyrektora szpitala. Po pięciu dniach akcja protestacyjna może się rozpocząć.
Pracownicy WSZ żądają m. in. pięcioprocentowej podwyżki pensji. Dyrektor nie zgadza się: szpital ma długi. Dlatego w referendum pojawia się pytanie dotyczące zaufania do dyrektora.
– Tylko w tym roku zadłużył szpital na kolejne 10 mln zł – przypomina Hryniewicka.
Przedstawiciele związków chcą także złożyć pozew do sądu o odzyskanie pieniędzy z funduszu świadczeń socjalnych. Zaległości z trzech lat wynoszą około 3 mln zł.
Czytaj więcej: Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych | żądania płacowe | Wojewódzki Szpital Zespolony w Białymstoku | protest załogi | Alicja Hryniewicka | referendum strajkowe | fundusz socjalny
Wrocław: szczepią, ale tylko... swoją szczepionką