Coraz więcej szpitali rezygnuje z obowiązku noszenia ochraniaczy na obuwie przez odwiedzających. Wojewódzki Szpital Zespolony w Białymstoku dołączył do grona tych, do których przemówiły argumenty sanepidu, który stwierdził, że plastikowe worki na buty są siedliskiem bakterii.

Wojewódzki Szpital Zespolony w Białymstoku zdemontował automat do wydawania ochraniaczy. Goście nie będą więc już się skarżyć, że szpital na nich zarabia. A ten przestanie już oszczędzać na sprzątaniu.

– Przyznaję, że nie było żadnych przepisów nakazujących noszenie tych ochraniaczy. To był jedynie ukłon w stronę firm sprzątających, które teraz będą musiały wykazać się większą mobilizacją – mówi Kurierowi Porannemu Sławomir Kosidło, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego.

Część białostockich placówek nie zdemontowała automatów do sprzedaży ochraniaczy, ale odwiedzający nie muszą już ich kupować. Nikt nie zwraca im tez uwagi że wchodzą do szpitala bez nich.

Przypomnijmy, że zdaniem inspektorów sanitarnych ochraniacze nie spełniają roli, jaką im się przypisuje. Głównie dlatego, że trzeba za nie płacić i używane są wielokrotnie. Eksperci są zgodni, że w tym przypadku stanowią one zbiorowisko bakterii. Zakładając je więcej niż raz i zdejmując gołymi rękami, przenosimy zarazki do naszych domów.

Chociaż obuwie ochronne z założenia ma chronić przed groźnymi bakteriami, większość dyrektorów placówek medycznych otwarcie przyznała, że nie tylko o zarazki chodzi. Ich zdaniem ochraniacze mają przede wszystkim zapobiegać wnoszeniu brudu do szpitali.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH