Trzy dni mediacji związkowców i dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku nie nie przyniosły żadnych efektów. Teraz załoga ma zdecydować, czy rozpocznie strajk. Pielęgniarki obiecują, że pacjenci nie ucierpią.
Szpital ma 67 mln zł długów, a lekarze i pielęgniarki chcą pięcioprocentowej podwyżki pensji. Dyrektor nie chce słyszeć o żądaniach pracowników. Spór próbował zakończyć mediator wyznaczony przez ministerstwo pracy. Nie udało się. W czwartek (8 października) związkowcy i dyrekcja podpisali protokół rozbieżności.
– W przyszłym tygodniu przewidujemy spotkanie związków, które wstąpiły w spór zbiorowy z dyrekcją szpitala. Wówczas zapadnie decyzja czy odbędzie się, i ewentualnie kiedy - referendum w szpitalu w sprawie strajku - mówi portalowi rynekzdrowia.pl Katarzyna Borowska, sekretarz szpitalnej komórki Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych.
Nastroje w szpitalu wskazują na to, że referendum i strajk w szpitalu są możliwe.
Czytaj więcej: Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych | żądania płacowe | żądania podwyżek | referendum w sprawie strajku | Wojewódzki Szpital Zespolony im. J. Śniadeckiego w Białymstoku | Katarzyna Borowska
Śrem: zadłużony szpital będzie spółką